Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Marzę o dniu bez Smoleńska
Od kwietnia marzę o dniu, w którym nie musiałbym słuchać/czytać o:

- katastrofie smoleńskiej
- zamachu smoleńskim
- sztucznej mgle
- dobijaniu rannych
- pogrzebie na Wawelu
- obcych nogach w trumnie
- ruskiej trumnie
- przemyśleniach brata Jarka
- majakach Antoniego Macierewicza
- histerii i paranoi pan Gosiewskiej, Wassermanówny
- raporcie MAK
- perfidnych Rosjanach
- tchórzliwych Rosjanach
- Rosjanach którzy kłamią
- rozmów z wieży kontrolnej
- pielgrzymce rodzin
- marszu z pochodniami
- krzyżu Smoleńskim
- "obrońcach krzyża"
- wielkim Lechu Kaczyńskim
- symbolice miejsca, daty, symbolu
- katastrofie smoleńskiej
- upamiętnieniu tej katastrofy
- wspomnieniu tej katastrofy
- I rocznicy tej katastrofy
- O CZYMKOLWIEK ZWIAZANYM ZE SMOLENSKIEM

Ci ludzie zginęli. Dajcie rodzinom ich opłakiwać. Dajcie nam do cholery święty spokój! Ile można?!

piątek, 14 stycznia 2011
Zamiast o MAKu o... śniegu
Właśnie zakończyło się odśnieżanie po wielkiej zamieci śnieżnej, która nawiedziła Nową Anglię. Przed moim domem napadało pół metra śniegu, w miejscowości obok 76 cm. Dziś, na drugi dzień po zamieci, drogi były już przejezdne, a Yale funkcjonowało normalnie. Oto kilka moich obserwacji, dlaczego jest to możliwe

1. O zamieci śnieżnej wiedziano kilka dni naprzód. Dzień wcześniej pługi solarki czekaływ pogotowiu. We wtorek większość firm pozwoliła swoim pracownikom na wcześniejszy powrót do domu, by zdążyli PRZED śnieżycą. Wymaga to odrobinę wyobraźni (śnieżyce zimą to nie zjawisko ekstremalne; służby meterologiczne muszą być na minimalnym poziomie, wiadomość winna być ogłaszana lokalnie)

2. Śnieżyca zaczęła się o 11 wieczorem. Pługi wyjechały na ulicę po północy. Bo łatwiej jest odśnieżać 60 cm na 6 rat po 10 cm niż raz po 60 cm nabitego, ciężkiego śniegu. Dzieki temu unika się kwiatków typu: pługi utknęły w śniegu. No i oczywiście pługi muszą odśnieżać, a nie jeździć z podniesionym pługiem jak to w zwyczaju w Polsce.

3. Na drugi dzień do pracy jadą tylko ci którzy absolutnie MUSZĄ. Reszta ma wolne. Dzięki temu daje się odśnieżyć do końca główne ulice plud większe poboczne. W dobie internetu i telefonów komórkowych mieszkańcy są zachęcani do jazdy z przyjaciólmi by zamiast 4 samochodów z jednym wku...nym kierowcą w każdym, które utknął w śniegu na drodze był 1 samochód z 4 osobami. To nie jest aż tak trudne - trzeba tylko chcieć. Pod koniec dnia New Haven był w zasadzie przejezdne.

4. Nikt nie oczekuje, że samochód odśnieży mu państwo. Większe ulice są odśnieżane, ale oczywiście samochody toną w śniegu. W pierwszy dzień po śnieżycy, podstawowe odkopanie muszą zrobić mieszkańcy. Dziś burmistrz New Haven ogłosił, że odśnieżane będą parzyste strony ulic - oznacza to, że nie wolno tam parkować, ale dzięki temu pobocze będzie odśnieżone, i będzie można parkować bez obawy, że zakopiemy auto. Samochody nie usunięte na czas odśnieżania dostają mandat, zamiast zwyczajowego holu. Jutro to samo będzie z nieparzystą stroną ulic. Dzięki temu na 4 dzień po śnieżycy ulice są przedjezdne, miejsca do parkowania odśnieżone i życie wraca do normy.

To co opisałem nie wymaga jakiejś barokowej konstrukcji. Zwyczajnie pewne służby działają tak jak powinny, a obywatele wykonują polecenia władzy, a nie są skrajnymi indywidualistami. Dzięki temu jest mniej do narzekania. No i śnieg nawet cieszy...

sobota, 08 stycznia 2011
Wyścigi noworoczne

Redaktor Sakiewicz i Warzecha kłócą się o to, kto częściej pisał o katastrofie smoleńskiej, jako o zamachu. Czyli, jak to przytomnie zauważyła pewna osoba, kłócą się publicznie o to, kto jest większym idiotą. Prawicy, jak zawsze gratulujemy.

SLD zapowiedziała powrót takich luminiarzy przejrzystości i czystych rąk jak Czarzasty i Kawiatkowski. Do swojego think-tanku chcą zaprosić Leszka Millera - faceta po szkole zawodowej. Proponuję by do Rady Języka Polskiego zgłosili Krzysztofa Janika - nie ma bowiem reguły języka polskiego, której on by nie sponiewierał.

PiSuar- brat Jarek teraz ma w głowie mgłę. No i chce, żeby emerytury wynosiły 80% pensji. I tak jest skromny, bo większość osób by chciała 100 albo 120%. Jakoś nie drąży wątku, że na Wawelu nie pochowano jego brata - czyżby zadzwonił ktoś z firmy ubezpieczeniowej?

PO wotum zaufania dla ministra Grabarczyka wiemy już, że by być ministrem, można być skrajnie niekompetentnym. Wystarczą plecy u premiera - vide Radziszewska czy Grabarczyk. Premier jest tak tym wszystkim zmęczony, że znowu jedzie na urlop.

Generalnie - trwają wyścigi, do naszego PiSuarowego konkursu. Kandydują wszyscy... A to dopiero pierwszy tydzień stycznia!!!

PS Nareszczie się wzięto za hucpę i łamanie prawa przez Ojca Dyra:

http://torun.gazeta.pl/torun/1,69973,8915475,O__Rydzyk_przed_sadem_za_publiczna_zbiorke.html

Na rozliczenie pieniędzy na Stocznię Gdańską już nie liczę.

poniedziałek, 20 grudnia 2010
PiSuary po powrocie do Polski
1. Burdel na kolei.

Jesli to, co się dzieje na kolei, nie zasługuje na dymisję ministra Grabarczyka, to trudno mi wyobrazić sobie co by musiał zrobić, żeby wylecieć. To taka męska wersja minister Kalaty ze słynnego rządu IV RP - niezatapialna, i nieprzemakalna. Znajoma zadzwoniła na infolinię PKP. Na pytanie o której odjeżdża pociąg pani westchnęła i powiedziała: "Ja mogę Pani podać to co ja mam w komputerze, ale co to Pani da?" Ministrowi Grabarczykowi należy się śnieżny, POrcelanowy PiSuar.

2. Tragedia Smoleńska niczym brazyjlijska telenowela

Prawdę powiedziawszy, tragedia smoleńska jest mi w tej chwili ZUPEŁNIE obojętna. Żałobę narodową zakończył dla mnie kardynał Dziwisz, gdy wybełkotał, że pochówek na Wawelu musi nas łączyć. Potem mieliśmy niewinne marsze z pochodniami, cyrk z krzyżem, teraz przeżywamy dwa etapy: wściekłe wdowy i zagadka - kogo pochowano na Wawelu? Bo nie Lecha II z małżonką? Więc może Rumcajsa? Albo jakiegoś tfu, Rosjanina?! Albo nie daj Boże rosyjskiego Żyda?! I choć uważam, że osoby mówiące o sztucznej mgle czy o dobijaniu rannych winny się leczyć albo zmienić dawkę, to jednak po chwili zastanowienia jestem za ekshumacją zwłok z grobowca na Wawelu. Bo może po takiej ekshumacji pochowają ich w grobowcu nr 2 na Powązkach, gdzie też jest ich miejsce. Złoty PiSuar idzie bezsprzecznie dla adwokata rodzin ofiar.

3. List ks. Wiśniewskiego

List jak list - napisał to, co wiele rozsądnych osób myśli. I jak zawsze nie rozczarowali nas swoją reakcją biskupi: "Polski kościół ma twarz Chrystusa!" grzmiał abp Michalik. No ja nie wiem, twarz Żyda? Czy aby napewno? I to syna nieochrzczonej panny z dzieckiem? Po czym językiem czysto partyjnym zjechał ks. Wiśniewskiego za rozbijactwo. Czekałem tylko na zarzuty o partyjniactwo, rewizjonizm, trockizm i ladnie wody na młyn rewizjonistów z RFN. Moim zdaniem Kościół Ustanowiony (a przynajmniej jego hierarchia) ma twarz Chrystusa ze Świebodzina: beton i złoto na wierzchu - a w środku pusto.

I choć cieszę się, że jestem znów na Święta w Polsce, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nigdzie tak jak w Polsce nie ma tak pełnej integracji osób chorych psychicznie w życiu publicznym i politycznym!
sobota, 11 grudnia 2010
Śląskie strachy na Lachy/Niemce
Od jakiegoś czasu w Polsce w ramach tradycyjnego tematu zastęczego występuje straszenie nas Ruchem Autonomii Śląska. Starszy nim głupawe głosy z SLD, PiSuaru i oczywiście z PO, w tym nasz Naczelny Gajowy Prezydent Komorowski.

Przeczytałem wywiad z Gorzelikiem. Może jestem naiwny, ale nie widzę w ruchu nic niepokojącego. To, że chcą autonomii? Nic dziwnego, w l. 1920-1939 województwo śląskie ją miało. Co ciekawe, działacze Mazurscy postulowali autonomię dla Mazur, by uchronić autochtonów przed osadnikami z wileńszczyzny. Niewiele osób też pamięta, ale autonomię w I RP miały Prusy Królewskie, miasta takie jak Gdańsk, Toruń czy Elbląg, a także Wielkie Księstwo Litewskie, czy nawet zacofane Mazowsze. Polska jako państwo unitarne tak naprawdę po raz pierwszy pojawiła się w 1815 roku, a potem w 1947, choć trudno porównywać Kongresówkę i PRL.

Od 1945 jesteśmy państwem rozpaczliwie jednorodnym i jednocześnie państwem rozpaczliwie robotniczo-chłopskim (niezależnie od tego, że każdego dziadek miał majątek na wschodzie). Łódź z kwitnącego miasta trzech (no, na upartego czterech) kultur zamieniła się w zwykłe polskie miasto. Rządy Ajatollaha Kropiwnickiego tylko temu sprzyjały. 

Jeśli zatem Ślązacy czy Kaszubi czy mieszkańcy dawnego Księstwa Cieszyńskiego chcą autonomii i większych praw dla lokalnych języków, kultury czy historii - jestem cały za. Trudno mi uwierzyć, że o lokalne społeczności zadbają urzędnicy w Warszawy. Choć nam się wydaje, że państwo jednolite to wzór, ponad 80% państw to państwa federacyjne: Szwajcaria, Finlandia, Wielka Brytania, Hiszpania, USA, Kanada, Australia, i oczywiście - Niemcy.

Przestańmy na litość boską straszyć ludzi nacjonalizmem - bo tym samym budzimy, inny, nasz własny.

A jeśli Ślązacy rzeczywiście uważają, że dopłacają do reszty Polski - OK, niech przejmą zyski I DOPŁATY z i do górnictwa na siebie. Podobnie jak emerytury górnicze etc. Autonomia i regionalizm musi bowiem oznaczać wzięcie na siebie obowiązków miłych jak i niemiłych.

Ja przynajmniej jestem za. 
wtorek, 07 grudnia 2010
Wildstein idzie na calosc - i na dno

Nie wiadomo dlaczego, ale w Polsce wolno obrazac Rosjan do woli. Cerkiew rosyjska (RCP) to tez temat dowcipow, bo gdziez jej do naszego czystego Kosciola Ustanowionego. Mozna sie nasmiewac z nich na maksa. Oto kilka przykladow:

- artykul w GW pt. 'Cerkiew nie odpuszcza Tolstojowi." Fanem prawoslawia to ja teologicznie nie jestem, dla mnie zdecydowanie przerost formy nad trescia. Ale powiedzmy sobie szczerze, ze nie tylko Cerkiew ma pamiec slonia. Czy ktos z was ostatnio slyszal cos o profesorze Kotarbinskim? Traktacie o Dobrej Robocie? To chyba nie przypadek, ze ten wcale nie pro-komunistyczny filozof wychowany w ewangelicko-reformowanej rodzinie, jakos dziwnie nie moze zaistniec w polskiej przestrzeni publicznej. Dalczego? Otoz nawet na lozu smierci odmowil przyjecia ksiedza katolickiego (bo i niby po co mial go przyjac) i smial powiedziec, ze mozna zyc uczciwie i etycznie nie bedac katolikiem. I tak jeden z najciekawszych polskich filozofow cierpi nieslawe we wlasnym kraju.  Ale po co pisac o Kosciele Ustanowionym w RP i tym, ze nie odpuszcza Kotarbinskiemu, skoro mozna sobie robic jaja z Cerkwi w Rosji i prawoslawia. Nasi gora.

- artykul w GW o tym, ze Cerkiew jest dziedziczka Krzyzakow. Prawda, artykul jest o dosc podjerzanym trybie przejecia kosciolow przez RCP w Kaliningradzie. Wszystko OK, ale jakos przy okazji Komisji Majtkowej nikt sie nawet nie zajaknal, ze Kosciol Ustanowiony przejal po 1945 tysiace obiektow za darmo nalezacych do innych kosciolow i zwiazkow wyznaniowych  - np. Bazylike Mariacka w Gdansku czy Katedre w Szczecinie, czy Kosciol Jezuitow w Toruniu. Na Muzurach przy milczacym poparciu (wtedy) biskupa Glempa, przy pomocy Milicji Obywatelskiej przejmowanie sila kosciolow ewangelickich trwalo w najlepsze jeszcze w 1980 i 1981 roku. Dopiero interwencje Szwecji i Norwegii poskutkowaly. Kosciol Ustanowiony zatem w Polsce stal sie dziedzicem faktycznym Krzyzakow - i jakos to nikogo nie dziwi i nie oburza i nie uwaza, ze to smieszne, albo niemorlane, ze po tym jak dostal tysiace nieruchomosci po 1945 roku jeszcze doi panstwo na maksa. Lepiej pisac o tym, jak to smieszny, ze RCP jest dziedziczka Krzyzakow. Rzekomi potomkowie Juradana w tej roli smieszni nigdy nie sa. Nasi znow gora.

- i wreszcie dzisiaj: wyjatkowo podly i obrzydliwy artykul Wildsteina sugerujacy, ze w ramach podlizywania sie Rosji winnismy odbudowac zniszczone cerkwie w Warszawie i umiescic w nich sierp i mlot.

http://blog.rp.pl/wildstein/2010/12/06/odbudowac-cerkwie-w-warszawie/#comments

Artykulu nie bede streszczal, bo sa granice.

Ale proponuje autorom test z empatii? Czy byloby im do smiechu, gdyby ktos zasugerowal, by w odbudowanej katolickiej swiatyni traktowanej jako "poslki" kosciol umiescic belki ze stodoly w Jedwabnym? Abo liste osob zamordowanych w Nieszawie? A nad oltarzem umiescic antysemickie cytaty ojca Kolbego z "Rycerza Niepokalanej" Albo list kardynala Hlonda po po pogromie w Przytyku?

Chce by to bylo absolutnie dobrze zrozumiane - uwazam, ze kazda religia czy wyznanie musi sie liczyc z krytyka, ironia czy nawet bluznierstwem. To dziedzictwo zachodniej kultury i cena (moim zdaniem sluszna) wolnosci slowa. Ale co innego krytykowac konstruktywnie, a co innego zerowac na prymitywnych emocjach jakimi sa pogarda dla RCP i tradyjne przekonanie o wyzszosci Polakow nad Slowianami ze wschodu.

Rosjanie nie sa doskonali. I daleka od doskonalosci jest RCP. Ale tak samo dalecy od doskonalosci sa Polacy i ich Kosciol Ustanowiony.

Wstyd. Zwyczajnie wstyd.

wtorek, 30 listopada 2010
Adwentowy spisek
Film mi się spodobał, więc go wklejam do niego link:
 
http://www.adventconspiracy.org/

Ciekawi mnie co o nim sądzicie.

PS Filmik jako taki wykasowalem, bo blokowal poprzednie wpisy i nie dalo sie komentowac...
czwartek, 25 listopada 2010
Prawica na miarę naszych możliwości
Jedną z rzeczy, która nigdy nie przestała mnie zadziwiać gdy odbywałem staż w sądzie, to nieprawdopodobna łatwość z którą niektórzy odsłaniali nawet najbardziej kompromitujące ich sytuacje. Wydawałoby się, że strzelimy sobie w nogę, to nie trąbimy o tym na wszystkie strony, ale dyskretnie pomijamy sprawę milczeniem. Gdy nas ktoś o to zapyta, to nie kłamiemy, ale przyznajemy się do głupoty i czekamy aż na nią spadnie miłosiernie zasłona milczenia.

Otoż nie tak działa polska prawica.

Weźmy Panią X. Startowała na radną w swoim mieście pod Warszawą. Startowała dobrowolnie i oczywiście jako dorosła i dojrzała osoba. Tymczasem umieszcza na swoim blogu wiadomość, że w dzień wyborów zorientowała się o zmianie okręgów wyborczych, i jak się okazało, kandydowała nie tam, gdzie myślała. 
Sytuacja - delikatnie rzecz biorąc - niezręczna. Ale co robi pełnoletnia, dorosła i wykształcona kandydatka na radną, która nie sprawdziła w którym okręgu wyborczym ją zarejestrowano? Na swoim blogu umieszcza tekst pt. "Wyborcza granda w Konstancinie":

http://bognajanke.salon24.pl/252408,wyborcza-granda-w-konstancinie

który kończy zdaniem: "Nie wiedzieli naprawdę, czy zataili tę informację?"

Na zdrowy rozum, wydawałoby się, że takim pokpieniem sprawy nie powinno się chwalić. Ale OK. Wyżaliła się online. A nuż nikt nie zauważył?

Tekst zauważył Wojciech Orliński, który napisał lekko ironiczny tekst na ten temat. Tekst nie jest napastliwy, ale stwierdza wyraźnie: jeśli się kandyduje na urząd zaufania publicznego - trzeba być odpowiedzialnym.

http://wyborcza.pl/1,75968,8718083,List_otwarty_do_Igora_Janke.html 

Czy zasłona milczenia spadła? Otóż nie. Żonie postanowił pomóc Igor Janke. Też na blogu. Przyznam, że jego arugmenty są o klasa głupsze niż to co napisała żona: 

"Następnym razem, jeśli chcecie atakować blogosferę – proszę. Mnie – walcie bez problemu. Salon 24 - nie ma sprawy.  Ale wara od mojej rodziny, damscy bokserzy."

OK. Do meritum.

Drogi Redaktorze Janke. Jest mi bardzo przykro, że Pańską żonę spotkało, to co spotkało. ALE:

1. Jeśli ktoś kandyduje na urząd publiczny, przestaje być osobą prywatną.
2. Jeśli taki kandydat, sam, na własne życzenie chwali się publicznie, że nie wiedział z którego okręgu kandyduje - to jest to chwalenie się własną niekompetencją. I nie ma co zganiać na tajemnicze siły, spiski, układy, układziki etc.
3. Pańska żona nie jest Pana własnością. Jest dorosłą wykształconą i samodzielną osobą. Jeśli więc publicznie pisze o swojej niekompetencji, to tym samym otwiera się na krytykę - i to, że jest Pańską żoną nie daje jej taryfy ulgowej. Osoby ją krytykujące nie są damskimi bokserami.
4. Gdyby nie jej wpis na blogu, zapewnie niewiele osób by o tej sprawie wiedziało. Natomiast dzięki Pańskiemu histerycznemu wpisowi, wiedzą o tym nawet za oceanem.  Następnym razem zamiast blogowania na ten temat - polecam szklankę wody. Zamiast.

A ogólnie - każdy kraj ma taką prawicę na jaką zasługuje.
środa, 24 listopada 2010
Nasze 6 (szóste) urodziny
Nie wiem, czy zauważyliście ale 23 listopada ten blog obchodził swoje 6 urodziny.




Pamiętam bardzo dobrze, że zacząłem go pisać wczesnym popołudniem w pracowni komputerowej Harvard Law School. Pierwszy wpis dotyczył.... no, sami możecie zobaczyć.

Od tego czasu sporo się zmieniło - i co się dziwić, minęło 6 lat. Piszę ten wpis w akademiku Yale Divinity School, w przerwie między czytaniem kolejnych prospektów parafii, o które się ubiegam.

Ale chicałem Wam wszystkim serdecznie podziękować za czytanie, komentowanie (nawet wtedy gdy się nie zgadzam z treścią) i za to, że niektórzy z Was są ze mną już od 6 lat. Jak wiecie staram się nie cenzurować wpisów (o ile pamiętam zrobiłem to tylko raz) ale, że nie jestem doskonały, to za uchybienia, ciężki jezyk i złośliwości przepraszam. Mam tylko nadzieję, że moje notki skłaniają ludzi do myślenia - to już byłby ogromny sukces.

Także i Wam zatem życzę - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!

piątek, 12 listopada 2010
Kicz w Katedrze i Orzeł Biały
Czytam, że w gdańskim Kościele NMP ma stanąc pomnik ofiar katastrofy katyńskiej. Na zdjęciu pominik wygląda jak gdyby autor tworzył go w pijackim widzie, i to takim który trwa miniumum od kwietnia. Informacja, że pomink bardzo podoba się biskupowi Sławojowi Leszkowi Głódziowi, by tę hipotezę potwierdzała. Jaki biskup - taki pominik. Widać od czasu przejęcia kościoła od luteranów w 1945 roku kolejni biskupi zamieniają go w typowo polski kościół z cepelią i odpustem.

"Najlepsza" w tym wszystkim jest informacja wojewódzkiego konserwatora zabytyków, który choć doskonale wie co za syf chcą w tym kościele zamontować, to boi się narazić biskupowi hmm "wizjonerowi" i "gniewowi społecznemu, gdyby taki pomnik nie powstał." Zdaje się, że w Polsce niekompetencja, brak odwagi cywilnej i ustępowanie przed idiotycznymi żądaniami są postrzegane jako cnota.

I druga uwaga. Podobno Tomasz Wołek zaproponował, żeby prezydent Bronisław Komorowski "dla równowagi" po odznaczeniu Adama Michnika orderem Orła Białego odznaczył Antoniego Macierewicza. Nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Prawda, że osoby chorej psychicznie wśród osób odznaczonych jeszcze nie ma. Ale ciekawa jest inna statystyka. Wśród żyjących Polaków odznaczonych orderem jest 23 osób, z czego 3 to prezydenci ex officio.

Wśród pozostałych osób jest;
- O - słownie ZERO kobiet
- 4 biskupów katolickich (największe takie natężenie od czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego, wszyscy mianowani przez Lecha II Kaczkę)
- osoby związane z prawicą jak Jan Olszewski, Andrzej Gwiazda, Wiesław Chrzanowski, czy sędzia Nizieński - znów wszyscy mianowani przez Lecha II, za wyj. Wiesława Chrzanowskiego.

Dlaczego dopiero teraz mówi się o parytecie? Dlaczego nikt tego nie sugerował Lechowi Kaczyńskiemu, gdy ten z kapituły orderu usuwał osoby których nie lubił i robił z niej kolejne kolegium IPN a z orderu Konferencję Episkopatu?


Czy naprawdę w Polsce nie ma kobiet, które by zasługiwały na to odznaczenie? Czy godnymi są tylko mężczyźni i to prawicowi, najlepiej biskupi?

W tym kraju obrzydzić można wszystko: religię, osoby wielki
e, tragedie narodowe, zabytki - czemu i nie Order Orła Białego?

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46