Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
sobota, 07 maja 2011
Kobiety i religie
Moja uczelnia Yale Divinity School obchodzi 75 lat przyjęcia pierwszej kobiety na studia teologiczne. Z tej okazji były konferencje, sympozja etc. Przy okazji ciekawostka - nasze pierwsze dwie abosolwentki obie dożyły 100 lat! Choć raz religia była tutaj w awangardzie - na Yale i Harvard (college) kobiety przyjmowano dopiero od 1966 roku. Yale Divinity School zrobiła to na wiele dekad przed Harvard Theological School czy Princeton Theological Seminary.

Żeby jednak nie było tylko laurkowo - kobiety na Oberlin przyjmowano już w połowie XIX wieku, a naszym pierwszym absolewntkom zapowiedziano, że nie mogą się ubiegać o pomoc finansową, zarezerwowaną tylko dla mężczyzn. Dziś, 75 lat później kobiety stanowią połowę kadry i nieco ponad połowę studentek.

Polecam lekturę naszego czasopisma "Reflections":

http://www.yale.edu/reflections

Tymczasem w "Wysokich Obcasach" opowieść Agnieszki, niegdyś imprezowej dziewczyny, która odstawiła alkohol, i przeszła na islam:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,9509723,Poszlam_na_latwizne.html

Opowieść dość straszna, bo pokazuje, że niektórym wolność tylko przeszkadza - poszukują systemu, który pozwoli im myć nogi, chodzić parę kroków za mężem i nawet włożyć dla niego burkę. Jeden z czytelników skomentował to, że zamiast na odwyk trafiła do meczetu. Swoją drogą zachodnie kobiety przechodzące na islam, wkładające hustki, burki, niquaby, nawiedzone niczym bojownicy Al-Kaidy, i na siłę przekonujące nas, że w stroju pszczelarza czy chodzącej skrzynki na listy z oczemi są wolne - to super pole dla badań socjologii i psychiatrii.


O tym, że nie przesadzam, niech świadczy wpis z portalu nawróconych na islam Polek. Autork snuje przypuszczenia, że być może któraś z ofiar smoleńska na kilka sekund przed śmiercią przyjęła islam... nie wiadomo czy się śmiać czy płakać - reszta wpisów podobna:

http://alejkumki.blogspot.com/2011/04/pierwsza-rocznica-tragedii-pod.html

czwartek, 05 maja 2011
Tchórze na meczach
Czytam i nie wierzę własnym oczom. Policja załatwiła kibolowi bilet na mecz, pomimo wcześniejszego zakazu. Podczas meczu w Bydgoszczy zdemolowano stadion, a policja... filmowała. Działacze PZPN wręczyli puchar zwyciężcy, bo ... "obawiali się, że będzie jeszcze gorzej jak nie wręczą"

Czy w naszym kraju każdy, kto krzyczy, demoluje, obraża (antysemickie okrzyki na meczach) i szantażuje religią (tzw. "obrońcy krzyża"), przemocą może liczyć na bezkarność?

Nie oczekuję by Państwo popadło w populizm i urządzało szoł pt. "sąd na stadionie" - kretyn z PO, który na to wpadł i zasugerował Tuskowi powininien wylecieć z hukiem. Ale oczekuję, by policjanci, którzy przechodzą na emeryturę po 15 latach patrzenia i fimowania, jednak zareagowali. 


W końcu od czego do cholery są? To nie surowość kar odstrasza - ale ich nieuchronność. I na pewno nie bezkarność.

poniedziałek, 02 maja 2011
Kanonizacja i dyskusja
Czasami się zastanawiam, dlaczego w Polsce dyskusja na każdy temat tak szybko osiąga dno. Weźmy dyskusję o kanonizacji Jana Pawła II ostatnio, a w szczególności w Radiu Zet.

Na Zachodzie mówi się o tymm pontyfikacie z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony JP2 był osobą medialną, życzliwą, gotowa do obrony godności każdego człowieka, pomimo swojej choroby nie dał się wmanwerować administracji Busha do poparcia wojny w Iraku.

ALE. Jego politykę kadrową można określić tylko jako katastrofę - wystarczy spojrzeć na biskupów w Polsce. Biskup Życimski był wyjątkiem. Centralizował władzę w kurii, a jednocześnie ta sama kuria zupełnie nie radziła sobie z przypadkami molestowań seksualnych - od abp Paetza po sytuacje w Irlandii, Niemczech czy Austrii. Kardynał Bernard Law, który albo z głupoty, albo z nieświadomości przez lata przenosił księży pedofili z parafii do parafii, w końcu uciekł do Watykanu, gdzie mu zaoferowano schronienie - trochę to dziwnie wygląda w konteście "stanowczej walki z pedofilią". O podejściu papieża do antykoncepcji i święceń kobiet nawet nie wspomnę.

O wszystkim tym trzeba rozmawiać. Ale jeśli znany socjolog mówi, żeby nie wspominać o negatywnych cechach papieża, a nadużycia były "marginesem" (zapewne to prawda. Ale liczy się podejście nawet do marginesu) - to jak tu mówić o wielkości papieża? Jak tu dyskutować o czymkolwiek na poziomie?

I jeszcze na koniec o beatyfikacji JP2. Wystąpienie prof. Krzemińskiego pokazuje, że Polacy są manicheistami: ludzie są albo wielcy i w 100% dobrzy (brat Jarek, JP2, Mickiewicz) albo w 100% źli (Donald Tusk, Bogusław Radziwiłł). Kiedyż dotrze do nas, że wielkość osoby, nie zawsze idzie w parzę z wiekością jej charakteru i odwrotnie?

sobota, 23 kwietnia 2011
Wielki Czwartek/Wielki Piątek

Nie wiem dlaczego, ale to zdjęcie zrobiło na mnie ogromne wrażenie - żołnierze hiszpańscy niosący figurę Jezusa Chrystusa od Dobrej Śmierci w Maladze.


czwartek, 14 kwietnia 2011
Szantaż żałobą non-stop
W mediach pojawiają się kolejne "rodziny ofiar", które domagają się "godnego" upamiętnienia ich zmarłych. Rozumiem żal i ból po stracie osoby bliskiej, ale tak się jakoś składa, że gdybyśmy mieli "godnie" upamiętnić ich bliskich, to by się okazało, że już dawno przesadziliśmy.

Przykłady. Janusz Kurtyka. Pomińmy na chwilę wątek skomplikowanego życia osobisteg i uczuciowego. Kierowany przez niego IPN był instytucją wybitnie upolitycznioną, historię prezentował w ulubiony przez Polaków sposób ('my biedne ofiary'), teczki wyciekały na prawo i tylko na prawo by kompromitować tych na lewo od ściany. Już nawet nie wspomnę o tym, że szefem IPN został w bardzo dwuznacznych okolicznościach. Jak zatem winniśmy 'godnie' upamiętnić Janusza Kurtykę? Doprawdy, wdowa po nim winna wykazać odrobinę przyzwoitości i zamilknąć.

Przemysław Edgar Gosiewski i Zbigniew Wassereman. Powiem tak: Włoszczowa i wanna. Czy mam pisać wiecej? Jak wyglądałoby 'godne' uczczenie tych kwiatów strzelistych polskiej polityki?

Wreszczie Lech II. Na skutek parcia na ekran kardynała i zachłannego braciszka wbrew woli narodu wciśnięto go nam na Wawel. Był najgorszym prezydentem II RP - a mamy ich na razie dopiero 4! Był mściwy, złośliwy, małostkowy, momentami śmieszny do granic żałości. Uwielbiał historię, ale tylko tę gdy Polacy byli ofiarami - a Niemcy i Rosjanie źli. Każda inna była "tendencyjna." Faworyzował brata i pozwalał mu dosłownie na wszystko: od oskrażeń ministrów o agenturę (słynny Tony Macierewicz i jego skrót myślowy), poprzez wpuszczenie Leppera i brunatnego Romka do rządu. Jeśli nawet w ów feralny dzień nie wszedł do kokpitu i nie naciskał na pilotów by lądowali, to jego poprzenie zachowanie z pilotem wiozącym go do Gruzji sprawiło, że ponosi przynajmniej częściową morlaną odpowiedzialność za to, co się wydarzyło 10 IV 2010. Nikt go "nie zdradził o świcie" - conajwyżej jego brat, gdy na nim wymusił kandydowanie na prezydenta RP, do której to godności się absolutnie nie nadawał. I choć miał miłe cechy (lubił zwierzęta, podobno był bardzo bezpośredni, dla mnie nie ulega wątpliwości, że był kryształowo uczciwy) to żadna z nich nie czyniła z niego dobrego prezydenta - jego karierę pownna była zakończyć prezesura NIK, gdzie mógł wyżywać się ze swoimi teoriami spiskowymi.

A jednak ma jeden pomnik w Warszawie, ronda, skwery, ulice, grób na Powązkach i grób na Wawelu. Wszystko to jednak mało.

Pytanie: jak długo będziemy szantażowani żałobą i 10 kwietnia 2010? Kiedy dość oznacza DOŚĆ?



niedziela, 10 kwietnia 2011
Dzień jak każdy inny
Chciałbym napisać, że cały cyrk w okół tegorocznej rocznicy odpowiada brat Jarek i jego poplecznicy. Ale to nieprawda. Od ponad miesiąca media, od prawicowych po "liberlane" o niczym innym nie piszą, o niczym innym nie dyskutują. Tylko w kółko i na okrągło 10 kwietnia to, 10 kwietnia tamto. To media nakręcają tę idiotyczną spiralę teorii spiskowych, chorych pomówień i epatowania niezrównoważeniem emocjonalnym. Czy naprawdę trzeba było tyle miejsc poświęcać głupim uwagom pani Krutyki? Czy każda kolejna chora insynuacja brata Jarka musi być przedmiotem wielodniowej debaty w mediach?

10 kwietnia tego roku to dzień jak inny. Słoneczny (tu w USA) ciepły, wiosenny. Dzień, jak każdy - ani święto narodowe, ani tragedia na skalę 1000 lecia. Dzień, jak każdy inny. Nie róbmy cyrku - oglądajmy BBC czy HBO.

Na marginesie tylko dodam, że jest zdumiewające jak w kraju mieniącym się krajem katolickim i ojczyną Jana Pawła II, rocznica śmierci przebiegła prawie niezauważona, natomiast na siłę chce się zrobić z rocznicy śmierci trzeciorzędnego prezydenta wydarzenie państwowotwórcze.


Smutne to, ale i znamienne.

wtorek, 08 marca 2011
Na Dzień Kobiet
 Z serdecznymi pozdrowieniami od Liberalnego Kalwina na Dzien Kobiet:
http://www.youtube.com/watch?v=drGx7JkFSp4


czwartek, 03 marca 2011
Kościół, Komisja, Kasa
Czytam w "GW" że biskupi stwierdzili, że Komisja Majątkowa pracowała wiernie, rzetelnie. Po czym dodają - i tak oddała za mało.

To ja już nie rozumiem: pracowała rzetelnie - czy oddała za mało?


Dla przypomnienia dodam, że:

1) Komisja Majątkowa zwróciła więcej ziemii niż skonfiskowano kościołowi po 1945 roku.
2) Za rządów PiSuaru uznano, że KRK jest spadkobiercą prawnym kościoła rzymskokatolickiego III Rzeszy, co dało Kościołowi dodatkowe roszczenia. Za które oczywiście zapłacili podatnicy.
3) rekompensowano KRK za ziemie wchodnie, bez uwzględnienia faktu, że do 1965 roku przekazano mu na własność tysiące obiektów po-ewangelickich na Ziemiach Zachodnich czy nawet Gdańsku czy Elblągu. Nie muszę dodawać, że kościoły ewangelickie nawet nie mogą marzyć o rekompensacie za mienie, które zajął po 1945 roku Kościół Ustanowiony, a które mu sprezentowali potem "źli" komuniści.
4) Choć zrekompensowano nacjonalizację fundacji Potulickich, to i tak po 1989 roku utrzymano dotację dla KULu. Do tego dorzucono jeszcze UKSW (znany w wysokiego poziomu nauczania)

Wszystkie te postępowania były prowadzone w trybie bez powiadomienia stron (gmin etc.), z przymowaniem korzystnych dla kościoła wycen gruntów, bez prawa do odwołania od orzeczeń (choć tu sprawa jest skomplikowana).

Chcę żeby mnie dobrze zrozumiano: uważam, że to co zabrano z naruszeniem prawa komunistycznego winno być zwrócone. Ale też przy takich wyliczeniach winno brać się pod uwagę tysiące obiektów przekazanych Kościołowi Katolickiemu kosztem innych wyznań, w procesie, który jest jawny, przejrzysty i dwuinstancyjny.

W sytuacji, gdy przez 20 lat Kościół Ustanowiony korzystał z uprzywiejowanej pozycji, niejasnych układów i układzików, mówienie o tym, że jest się pokrzywdzonym jest zwyczajnie niesmaczne.

I świadczy o bardzo niechrzścijańskich cnotach panowie biskupi: pysze i zachłanności. O braku przyzwoitości nie wspominając.

Then again - what's new?

wtorek, 22 lutego 2011
Czy Jezus był liberałem czy konserwatystą?
Wziąłem dziś udział w dość ciekawej dyskusji na facebooku na temat tego, czy chrześcijaństwo jest religią konserwatywną czy liberalną. Zostawmy na chwilę chrześcijaństwo i przypatrzmy się Jezusowi i jego uczniom.

1)  O rodzinie w Ewangeliach jest bardzo mało. Jezus sam rodziny nie założył, wzywał innych by swoje opuszczali i by nienawidzili swoje.
2) Jeśli już ją jakoś doceniał, to jako rodzinę żyjącą jego nauką, a nie rodzinę rozumianą, jako więzy krwi.
3) Zakazywał nie tylko pochopnych rozwodów, ale i ponownego zawierania związków małżeńskich. Dziwnie pozytywnie wypowiadał się o eunuchach albo tzw. "trzebieńcach"
4) ANI RAZU nie wypowiedział się, że podstawa jego nauczania jest rodzina jako jeden mąż plus jedna żona.
5) Swoją najdłuższą rozmowę w NT odbył z Samarytanką o dość nieuregulowanej sytuacji życiowej, żyjącej w wolnym związku. To jej jako pierwszej objawił się, jako Mesjasz. W tamtych czasach wybór takiej osoby nie był przypadkowy.
6) Polecał dzielenie się majątkiem. Pierwsi apostołowie żyli w pełenej wspólnocie dóbr. Co ciekawe, jednyne małżeństwo wymienione w Dziejach Apostolskich to małżeństwo, które usiłowało w imię "ochrony rodziny" oszukać wspólnotę i które za to spotkała sroga kara. Rodzina NIE BYŁA najwazniejsza.
7) był pacyfistą i do końca życia kategorycznie sprzeciwiał się przemocy. JEDYNY raz, kiedy ją zastosował miało miejsce gdy wypędzał kapitalistów ze świątyni.
8) Dla konserwatywnych teologicznie i liberalnych gospodarczo panów zwanych wtedy "faryzeuszami", miał tylko słowa potępienia. Zarzucał im, że przez swoją interpretację religii przecedzają wielbłąda, a czepiają się komara.
9) Przebywał głównie nie z szanownymi panami czy elitą społeczno-religijną, ale z prostytutkami, wyrzutkami i outsiderami.

Biorąc to wszystko pod uwagę, powiedzcie mi, jak to się stało, że ludzie mogą zupełnie poważnie mówić, że chrześcijaństwo jest religią konserwatywną?!

No jak?!

Cyrk z OFE
Media i rząd dostrzegły wreszcie inny temat niż Smoleńsk 2010 i zajęły się kwestią OFE. Choć jestem poza Polską i na razie nie mam żadnych składek w OFE (mam w Holenderskim wydaniu) to jednak sobie pomyślałem, że i ja dorzucę swoje trzy grosze.

System OFE nie jest doskonały. To prawda, że od 1997 roku pozwalano im pobierać idiotycznie wysokie prowizje, niezależnie, czy wypracowały zysk czy nie. Dodatkowo, nakazano im kupować określoną ilość obligacji państwowych, za których zakup pobierały od emerytów prowizje. Dodatkowo z systemu Leszek Miller wyłączył mudurowych, którzy niczym żigolak/agent CBA Tomek po 15 latach służby zostają emerytami. System nie był więc doskonały i trzeba było go jakoś naprawić.

ALE

1. Mam wyraźny niesmak, gdy o systemie emerytur najgłośniej gardłuje PSL, którego elektorat jest od lat na garnuszku państwa. Nie wiem, czy minister Fedak płaci skłaki do OFE, czy do KRUS. Jeśli do KRUS w ogóle nie powinna zabierać głosu w tej sprawie. Jeśli do OFE - to OK. Niezależnie od tego posłowie PSL nie mają morlanego prawa głosować nad emeryturami zwykłych podatników.

2. Rząd ma racje, że OFE zdzierają. No, ale tak skonsturowano ustawę. To nie wina OFE, ale rządu.

3. Wkurza mnie, gdy usiłuje mi się wcisnąc kit, że konta w ZUS będą lepszą emeryturą. Przepraszam, ale konta w ZUS to konta wirtualne, a oprocentowanie tam, to wynik kolejnych obietnic wyborczych. Równie dobrze Donald Tusk może obiecywać, że ich oprocentowanie będzie wynosiło 1000% inflacji. W przeciwieństwie do OFE to są pieniądze wirtualne. Proszę nie robić ze mnie idioty, że "rządowe będą lepsze" - bądźcie ze mną szczerzy.

4. Nie jestem fanem OFE. Ale zanim weźmiemy się za nie, proponuje zrobić poważną reformę systemu. Tzn. zlikwidować wyjatki typu mudurowi, kapelani, księża, górnicy, hutnicy, i w szczególności: rolnicy. Niech wszystkich, tak jak w Holandii obowiązuje jeden system, jeden wiek emerytalny. Dość emerytów typu Andrew Mulat Lepper czy agent Tomek, o związkowcach górniczych nie wspominając.

Panowie z PO - przestańcie bawić się w miękki populizm. Zabierzcie się do poważnej roboty!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46