Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
czwartek, 28 lipca 2005
Religia mądrych inaczej

EAI Ekuemnizm pl donosi, że religia miłujących pokój i prawa człowieka amatorow bomb i zamachow na niewinnych ludzi ostatnio była powodem dwóch ciekawych wydarzeń:

1)  W Iranie za homoseksualizm powieszono dwóch nastolaktów. Moim skromnym zdaniem zaszkodziło im bardziej niż pomogło stwierdzenie, że “wszysyc chłopcy w Iranie to robią” i przez to myśleli, że nie robią nic zlego. Nie, zeby klamali, ale prawda nie zawsze pomaga. Szczegolnie w krajach islamskich.

2)  W północnej Nigerii, gdzie wprowadzono szariat (takie fajne prawo, które karze kobiety na ukamienowanie za seks pozamałżeński, a mężczyzn za to samo na chłostę. Uwaga dla pedofili: seks z dzeiwięciolatką jest dopuszczalny, bo sam Mahomet współżył ze swoją 9-cio letnią żoną Aisza) wprowadzono osobne autobusy dla mężczyzn i kobiet. Żeby stojąc albo siedzac się nie obmacywali albo broń boże ocierali o siebie. Aha, dla dekadenckich chrześcijan będą osobne autobusy.

No comment.

wtorek, 26 lipca 2005
Tchórze i "chwaccy" górnicy

Do Warszawy zjechały się watachy górników, a więc ludu pracującego, by domagać się przywilejów dla siebie samych. Oto bowiem chcą przechodzić na emerytury w wieku lat 40. Emerytury te są I tak naliczane inaczej niż zwykłym pracującym, bo przecież górnicy nie mogą być pokrzywdzenie. I oczywiście dostają 13-tki , 14tki a nawet 16-tki oprócz “Barburki” gdzie dostają dwie dodatkowe płace za “robienie na przodku” i to niezależnie od kondyscji finansowej kopalnii.

Nasi dzielni posłowie płci obojga, na widok rozwrzeszczanej “soli ziemii” oraz pod wpływem wykrzykiwanych haseł, rzucanych kamieni, metolwych rur, radośnie skulili ogony i uchwali, że górnikom się należy, szcególnie, że zbliżają się wybory i nikt im nie chce powiedzieć “Nie”.

Więc w ramach mojego skromnego bloga chciałbym powiedzieć: NIE NALEŻY IM SIĘ! Mam dość rzoczulania się nad biednym górnikiem, że ma taką ciężką pracę i dlatego on już się narobił w wiweku 40 lat!

Po pierwsze, nikt ich do bycia górnikiem nie zmuszał. Nie było łapanki, nie było poboru, nie było przymusu. Sami wiedzieli czego chcą. Nie chcieli się dłużej uczyć, tylko chcieli przez lata pracować pod ziemią. ICH WYBÓR. Skoro wiedzieli co wybierają i sami wybrali, to teraz czas ponieść konsekwencje swojej decyzji, a nie krzyczeć : "Mamo urodziłam murzyna!"

Po drugie, od lat państwo dotuje ich na niespotykaną skalę. Te dopłaty, babrukrowe 16-tki I to niezależnie od kondycji fininsowej kopalnii. Czas skończyć z promowaniem udwanej pracy. Nie przepracowali 16 miesięcy, wiec nie powinni dostawać tylu pensji. Już widzę jak państwo polskie wypłaca nauczycielom I naukowcom, a wieć tym, którzy robią dla odmiany COŚ POŻYTECZNEGO tyle pensji.

Po trzecie, nikt oprócz nich nie przechodzi na emeryturę w wieku 40 lat. Proszę wybaczyć, ale to są zdrowi mężczyźni i mogą jeszcze z 20 lat popracować w innych zawodach. Ciężkość pracy może być usprawiedliwieniem tylko, gdyby ktoś ich do niej zmuszał. Sami wybrali, byli przez lata świetnie opłacani, ale to nie może trwać wiecznie. W końcu nie jesteśmy Szwajcarią by móc posyłać 40-to latków w sile wieku na bajońskie emerytury. Już i tak w tym kraju więcej osób jest na zasiłkach, rentach i emeryturach niż pracuje! To się musi skończyć.

Mam dość tchórzliwych posłów z troską pochylających się nad rozwydrzonymi górnikami, których zachowanie za każdym razem przypomina zamieszki z tłumem chuliganów. Czekam na polską Margaret Thatcher, która by pokazała górnikom, gdzie jest ich miejsce.

Dość opłacania kosztem podatników rozwydrzonych przez socjalizm grup społecznych, które pod względem wymagań socjalnych przypominają pijawki! Mam dość górników drążących bez końca publiczną kasę!

Niedobrze się robi!

poniedziałek, 25 lipca 2005
Co czytać w krainie deszczowców?

Świateczne wydanie GW, a przynajmniej jego wydanie elektroniczne, jest prawdziwą ucztą intelektualną.

Najpierw teskt o Iranie autorstwa Michael'a Ignatieff'a, jak twierdziła moja koleżanka, jednego z najseksowaniejszych profesorów na Harvardzie. Był naprawdę świetnym wykładowcą, a jego polemiki z Hubtingtonem były znakomite. Bardzo lubiłem u niego fakt, że jako jeden z nielicznych na Harvardzie nie był szalonym lewakiem i potrafił mówić rzeczy niewygodne zarówno prawicy i lewicy, chrześcijanom jak i mułzułmanom. Chyba jego najsłynniejszą książką jest “Human Rights as Politics and Idolatry” (2001). Rok temu wydał też dobrą ale kontrowersyjną i co gorsze ciężką “The Lesser Evil” gdzie zadaje sobie pytanie, czy demokracja może w obronie praw człowieka od czasu do czasu je łamać. W każdym bądź razie tekst w GW jest o islamskiej rewolucji w Iranie i lekkością przypomina jego wykłady w Kennedy School of Government. Polecam.

Z gatunku „opisywanie chorób psychicznych” mamy reportaż o polskich narodowcach, którzy marzą o Polsce bez mniejszości narodowych. Nie wiem jak im udaje się ignorować fakt, że w 1000-letniej historii naszej pięknej Polski przewaliły się przez nas wojska: Wikingów, Niemców, Czechów. Szwedów, Tatarów, Turków, Rosjan, Prusów, Litwinów, Francuzów etc., a i tak wymieniam tylko większ bandy. Jak to plastycznie komentowała babcia mojej koleżanki: „Bo to jedną zgwałcili albo też jedna sama dała”. Wątku Żydów, Karimów, Ormian, Białorusinów, Holendrów, Fryzów, hugenotów, Węgrów i innych nie poruszam. Ale to naprawdę pocieszne, że ktoś ciągle wierzy w bjki o „czystych narodowo” państwach.

W modnym w polskiej prasie wątku gejowskim prof. Helena Eilstein opisuje naturalność wątków gejowskich. Udowadnienie, że Ziemia jest okrągła, jest tyleż żmudne co nużące, ale fanatykom religijnym polecam jej analizę tesktu o Sodomie. Jeżeli rzeczywiście mowa w nim o homoseksualizmie, a każdy kto uważnie przeczyta tę opowieść, powie, że nie, to w takim razie widząc homoseksualny gwałt, ojcowie winni ofiarować swoje żony i córki gwałcicielom i taka postawa jest „miła Panu”. Na marginesie, jest to dobitny przykład tego, jak interpretuje się Biblię do własnego widzimisię i udaje się, że nie powstały z tego powodu intelektualne kretynizmy.

I najsmakowitszy teskt na koniec: „O starości” autorstwa Magdaleny Grochowskiej. Jest po prostu znakomity! Z przyjemnością czytałem wypowiedzi nie tylko prof. Barbary Skargi (i jak tu nie być dumnym z tego, że się jest kalwinistą, jak się ma takie postacie wśród „nas samych”) ale także p. Marii Lipskiej i prof. Marii Janion. Smutne jest tylko to, że nasza cudowna kultura jest nastawiona na kult młodych, pięknych, zdrowych i powierzchownych „konsumentów”. Puetntując, Maria Janion mówi: „żyjąc tracimy życie”. Parfarzując słowa Dobrej Księgi: „Każdy kto chce zachować życie, straci je.” Naprawdę zankomita lektura!!!

A jeśli kogoś to wszystko nie przekonało polecam Harrego Pottera. Zaczytuję się nie od zeszłego tygodnia. Pomaga mi to uciec myślami od deszczowego Amsterdamu.

piątek, 22 lipca 2005
Trudny los profesora

Właśnie przeczytałem, że Senat utrącił kandydaturę prof. Rzeplińskiego na urząd Rzecznik Praw Obywatleskich. Trzeba przyznać, że faceta nie lubią.

Najpierw uwalił go sejm. LRP miała jak zawsze zastrzeżenia do normalności, że trąci masonerią, postkomuną oraz złowieszczym spiskiem żydowsko masońskim. PiSuarom nie podobało się, że Rzepliński śmiał powiedzieć, że geje to też ludzie i mają prawo przejść się ulicami stolicy. SLD uważało go za wielkiego lustratora, bo był jednym ze współautorów usawy o IPNie. Więc go utrącili w pierwszym głosowaniu posłowie z koalicji czarno-czerwonej. W drugim głosowaniu poseł LPR balansujący na granicy schizofrenii i manii prześladowczej Wrzodak, znowu wyciągnął, jakieś swoje kolejne majaki psychiczne i tylko cudem przeszedł w głosowaniu.

Dziś za sprawą senatora Jarzębowskiego utrącił go Senat. Senator, który kiedyś chciał przywrócić ubekom i innym “utrawlaczom” dodatkowe emerytury (np. za podsłuchiwanie, zbieranie donosów, torturowanie, bicie opozycji i podobne “chwalebne czyny”) zdenerwował się, że professor Rzepliński nie podziela jego zdania. Więc profesora upupił. Jak mawiał nieboszczyk Marks : liczy się nadbudowa.

Nowego Rzecznika wybierze nam przyszły Sejm i Senat zdominowany przez LPR rodziny Adamsów, Samoobronę, PiSuarów, zawsze słuszną PO i innych fajnych przedstawicieli narodu. Nie mogę się tego doczekać: może zostanie nim Alicja Grześkowiak?

I tak oto spełnia się nam przed oczami trudny los profesora: dla prawicy w sejmie był zbyt lewicowy, dla lewicy w Senacie zbyt prawicowy ! I żyj tu człowieku ! A może po prostu starał się być kimś przyzwoitym ? Bo ta cecha, jak żadna inna zdaje się dyskwalifikować do pełnienia urzędów w naszej Ojczyźnie.

poniedziałek, 18 lipca 2005
Ojszczyzna, polszczyzna

Rada Języka Polskiego poddała wnikliwej analizie język polski uwżywany przez instytucje publiczne. Poziom nieco tylko odbiegał od dna jakim jest potoczna polszczyzna, gdzie wyraz “zajebiście” został uszlachcony, a słynne Lindowskie “Q” jest archiwalnym zapisem rozmówek grzecznych chłopców, udających twardzieli”by zacytować “Politykę”.

Sejm i Senat jest przykładem dna i sali spokojnej starości, ale co tu się dziwić, skoro przez kilka lat premierem był “absolwent” zawodówki (Miller), szefem jego kancelarii pan Wagner, który w każdej wypowiedzi publicznej robił co najmniej kilka błędów językowych. No i oczywiście nie zapominajmy o takich reprezentantach RP jak Renia Beger i Danka Hojarska oraz inno, dopiero co uwolnieni z poddaństwa chłopi z Samoobrony.

Kościoły wypadły ciut lepiej, nawet pomijając wątek “ubogacania” przez księdza prymasa, ale moim zdaniem tylko dlatego, że nie analizowano zwykłych kazań. Brzuch mnie bolał od lektury zdania: “Biskupi proszą wiernych o podejście do tego problemu w duchu wiary i międzyludzkiej solidarności. (...) Będziemy prosić Maryję – Służebnicę Pańską, aby sektor pracy i gospodarki w Polsce nigdy nie ranił człowieka, ale by rzeczywiście mu służył. Będziemy prosić Chrystusa, aby w Ojczyźnie naszej rozwój ekonomiczny szedł w takim kierunku, by wszyscy ludzie »pracując ze spokojem własny chleb jedli«”. Naprawdę są granice…

Na tym tle gorzej wypadli tradycyjnie prawosławni, lubujący się nie tylko w liturgii, mentalności I teologii z XIII wieku, ale I także w stylu z epoki. Moi protestanci wypadli ciut lepiej, konsystorze przemawiają językiem porpawnym, prostym i zrozumiałym, choć jak zauważają autorzy I tutaj wkrada się nowomowa. Ciekawe, czy tak pozytywna ocena dla nas jest wynikiem wrodzonego nam racjonalizmu i skromności (w dobrym i złym znaczeniu) czy też czegoś innego? Raport w tej części sporządzał ks. Prof. Bogusław Milerski, którego kazania były ucztą intelktualną i językową gdy był pastorem w Łodzi.

Nie mogę się doczekać analizy potocznej polszczyzny – tzw. low Polish. Ciekawi mnie na ile nas ubogaciły kurwiki? A tak w ogóle dlaczego ja się w ogóle czepiam? Co ja Q wiem o polszczyźnie?

P.S. Błędy ortograficzne i stylistyczne w powyższym elaboracie były zamierzone.

czwartek, 14 lipca 2005
Zasłyszane

 

Zasłyszane przez koleżankę na sali sądowej. Jakie jest określenie na mężczyznę, który spłodził w zwiazku małżeńskim (lub nie/ lub nie tylko) wyłącznie córki:

Damski krawiec.

środa, 13 lipca 2005
Wsiowe chłopstwo

Tym razem o  PSL czyli partii największych społecznych nierobów i świadczeniobiorców. Z ich ulotki partyjnej: “PSL z zalążkiem chłopów kosynierów spod Racławic pod wodzą Tadeusza Kościuszki i z wielkim przywódcą chłopów Wincentym Witosem przetrwał trudne czasy I Rzeczypospolitej, II wojny światowej, socjalizm i I dekadę III Rzeczypospolitej.”

Pomijam wątek mickiewiczowskiej polszczyzny z serii “Antygona kochała obu braci na równi.” Ale nigdy nie sądziłem, że ta banda konsynierów była tak długowieczna. Cholera – to się nazywa geny. Kiedy tak patrzę n ate pyzate mordki działaczy PSL od pokoleń nie skażonych żadną myślą to przychodzi mi na myśl przysłowie z XV wieku: Rusica gens, optima flens. W dość dowolnym tłumaczeniu znaczy to, że chłopi są najlpesi jak się ich zmusza do pracy, a najgorsi jak są zadowoleni z życia. By zacytować Andrzeja Sapkowskiego: “Piękne. Ponadczasowe. Zawsze aktualne.”

Prawda?