Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
sobota, 23 kwietnia 2011
Wielki Czwartek/Wielki Piątek

Nie wiem dlaczego, ale to zdjęcie zrobiło na mnie ogromne wrażenie - żołnierze hiszpańscy niosący figurę Jezusa Chrystusa od Dobrej Śmierci w Maladze.


czwartek, 14 kwietnia 2011
Szantaż żałobą non-stop
W mediach pojawiają się kolejne "rodziny ofiar", które domagają się "godnego" upamiętnienia ich zmarłych. Rozumiem żal i ból po stracie osoby bliskiej, ale tak się jakoś składa, że gdybyśmy mieli "godnie" upamiętnić ich bliskich, to by się okazało, że już dawno przesadziliśmy.

Przykłady. Janusz Kurtyka. Pomińmy na chwilę wątek skomplikowanego życia osobisteg i uczuciowego. Kierowany przez niego IPN był instytucją wybitnie upolitycznioną, historię prezentował w ulubiony przez Polaków sposób ('my biedne ofiary'), teczki wyciekały na prawo i tylko na prawo by kompromitować tych na lewo od ściany. Już nawet nie wspomnę o tym, że szefem IPN został w bardzo dwuznacznych okolicznościach. Jak zatem winniśmy 'godnie' upamiętnić Janusza Kurtykę? Doprawdy, wdowa po nim winna wykazać odrobinę przyzwoitości i zamilknąć.

Przemysław Edgar Gosiewski i Zbigniew Wassereman. Powiem tak: Włoszczowa i wanna. Czy mam pisać wiecej? Jak wyglądałoby 'godne' uczczenie tych kwiatów strzelistych polskiej polityki?

Wreszczie Lech II. Na skutek parcia na ekran kardynała i zachłannego braciszka wbrew woli narodu wciśnięto go nam na Wawel. Był najgorszym prezydentem II RP - a mamy ich na razie dopiero 4! Był mściwy, złośliwy, małostkowy, momentami śmieszny do granic żałości. Uwielbiał historię, ale tylko tę gdy Polacy byli ofiarami - a Niemcy i Rosjanie źli. Każda inna była "tendencyjna." Faworyzował brata i pozwalał mu dosłownie na wszystko: od oskrażeń ministrów o agenturę (słynny Tony Macierewicz i jego skrót myślowy), poprzez wpuszczenie Leppera i brunatnego Romka do rządu. Jeśli nawet w ów feralny dzień nie wszedł do kokpitu i nie naciskał na pilotów by lądowali, to jego poprzenie zachowanie z pilotem wiozącym go do Gruzji sprawiło, że ponosi przynajmniej częściową morlaną odpowiedzialność za to, co się wydarzyło 10 IV 2010. Nikt go "nie zdradził o świcie" - conajwyżej jego brat, gdy na nim wymusił kandydowanie na prezydenta RP, do której to godności się absolutnie nie nadawał. I choć miał miłe cechy (lubił zwierzęta, podobno był bardzo bezpośredni, dla mnie nie ulega wątpliwości, że był kryształowo uczciwy) to żadna z nich nie czyniła z niego dobrego prezydenta - jego karierę pownna była zakończyć prezesura NIK, gdzie mógł wyżywać się ze swoimi teoriami spiskowymi.

A jednak ma jeden pomnik w Warszawie, ronda, skwery, ulice, grób na Powązkach i grób na Wawelu. Wszystko to jednak mało.

Pytanie: jak długo będziemy szantażowani żałobą i 10 kwietnia 2010? Kiedy dość oznacza DOŚĆ?



niedziela, 10 kwietnia 2011
Dzień jak każdy inny
Chciałbym napisać, że cały cyrk w okół tegorocznej rocznicy odpowiada brat Jarek i jego poplecznicy. Ale to nieprawda. Od ponad miesiąca media, od prawicowych po "liberlane" o niczym innym nie piszą, o niczym innym nie dyskutują. Tylko w kółko i na okrągło 10 kwietnia to, 10 kwietnia tamto. To media nakręcają tę idiotyczną spiralę teorii spiskowych, chorych pomówień i epatowania niezrównoważeniem emocjonalnym. Czy naprawdę trzeba było tyle miejsc poświęcać głupim uwagom pani Krutyki? Czy każda kolejna chora insynuacja brata Jarka musi być przedmiotem wielodniowej debaty w mediach?

10 kwietnia tego roku to dzień jak inny. Słoneczny (tu w USA) ciepły, wiosenny. Dzień, jak każdy - ani święto narodowe, ani tragedia na skalę 1000 lecia. Dzień, jak każdy inny. Nie róbmy cyrku - oglądajmy BBC czy HBO.

Na marginesie tylko dodam, że jest zdumiewające jak w kraju mieniącym się krajem katolickim i ojczyną Jana Pawła II, rocznica śmierci przebiegła prawie niezauważona, natomiast na siłę chce się zrobić z rocznicy śmierci trzeciorzędnego prezydenta wydarzenie państwowotwórcze.


Smutne to, ale i znamienne.