Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
czwartek, 30 kwietnia 2009
Jarosław, Fotyga i kłopoty zdrowotne

Ubawiły mnie ostatnio dwie sprawy:

brat Jarosław w wywiadzie dla "Rzepy" ciągle podkreśla, że ma problemy z uzgodnienieniem wspomnień z dziennikarzem. To, że brat Jarosław i rzeczywistość rozchodzą się codziennie to wiemy, nie od dziś, ale miło posłuchać, że brat Jarosław się do czegoś przyznał. Czekamy na inne comming-outy.

Nasza wielkrotna laureatka Złotego Pisuaru Anna Fotyga, powiedziała, że jest głęboko poraniona politką zagraniczną rządu Tuska. Znowu: przypuszczaliśmy, ale dziękujemy za szczerość. Chwila, chwila - prąbana, czy poraniona?

Na koniec horrory: nie wiem czy wiecie, ale grillowanie zawdzięczanym rządom PiSuaru i w szczególności bratu mniejszemu. Brat Większy zamawiał wtedy kaczuszki...

sobota, 18 kwietnia 2009
W oparach sądowego absurdu

Sąd Okręgowy w Lublinie po raz drugi uchylił orzeczenie sądu I instancji i odesłał sprawę rodziców którzy mordowali dzieci i potem je beczkowali w Czerniejewie do ponownego ropatrzenia. Dotychczas bowiem sądy dwukrotnie twierdziły, że ojciec dzieci nie wiedział nic o tym, że jego żona jest w ciąży, rodzi, morduje, a potem umieszcza dzieci w beczce.

Oto tok rozumowania polskich sądów:

Andrzej K. współżyje z żoną Jolantą K. regularnie. Nie stosuje zabezpieczenia, bo jak stwierdził sąd za pierwszym razem, to obowiązek kobiety. Andrzej K. jest biednym żuczkiem i nie zauważa, że żona jest w ciąży, choć dalej z nią regularnie sypia. Nie zauważa także, że żona rodzi. Jak ustalił za drugim razem sędzia Jerzy Daniluk, Jolanta K. czekała aż wszyscy spali, następnie szła do łazienki, odkręcała wodę w wannie i rodziła. Tak - sama z siebie włączała swoja opcję "rodzę" i rodziła na tyle szybko i sprawnie, że jej biedny mąż niczego nie wiedział - jej opcja rodzenie była na tyle skuteczna, że zawsze rodziła i zabijała dziecko zanim ktoś się obudził. Następnie po porodzie (dziecko w wodzie się utopiło), wstawała, szła normalnie do kuchni, tam dziecko zawijała w torbę i chowała je do lodówki. Na drugi dzień była normalna, świeża i gotowa do pożycia, z Andrzejem K., który się biedny żuczek niczego nie domyślał.

I tak pięć razy.

Twierdzenie Jolanty K., że mąż o wszystkim wiedział, sąd uznał za pomówienia. Wredny babsztyl! Jak ustalił sędzia, rodzenie dzieci i ich topienie sprawiało jej przyjemność. Nie od dziś przecież wiemy, że kobiety krzyczą podczas porodu z rozkoszy. Ta zaś była super kwietysktą, bo nie krzyczała i biedny żuczek Andrzej K. nic nie wiedział. Jakoś też nie wyjaśniono, dlaczego Andrzej K. nigdy nie zastanawiał się, co jest w tej niebieskiej beczce.

Oczywiście należy pogratulować Sądowi Okręgowemu odwagi i zdrowego rozsądku, którego ewidentnie brakowało dwa razy sędziom pierwszej instancji. Choć oczywiście powstaje pytanie, co oni robią w sądownictwie?

Za najlepszy komentarz do tej sprawy (choć nieco ostry) uważam jeden z cytatów na forum niejakiego Ksaweera:

"Facet, który mówi, że nie widzi, że baba którą dupczy jest n-ty raz w
zaawansowanej ciąży.
Baba, która nie złoży zeznań obciążających takiego typa - bycie dymaną i
rodzenie kolejnych dzieci do beczki jakoby sprawiało jej przyjemność.
Sędzia, który w to wszystko "wierzy" i wydaje adekwatny do tego wyrok. I wszyscy
myślą że cała reszta też w to uwierzy.

Przecież to się kupy nie trzyma. Baba chroni tego faceta, bo się boi co "ludzie"
powiedzą - jakby nie wiedziała że już mleko się rozlało i już są na tacy i że to
co było se ne wrati. Facet mówi, co mu wygodnie. Sędzia też jakby chroni tego
faceta. Generalnie wszyscy chronią...faceta. Po takim wyroku baba pójdzie do
pudła a on będzie dupcył następną (może odżałuje na sterylizację - oczywiście
jej) i nic się nie zmieni."


piątek, 10 kwietnia 2009
Życzenia Wielkanocne

- Pokoju, ale nie świętego spokoju;
- Zadumy, ale nie bezwładu;
- Zastanowienia, ale nie prowadzącego do introwesji;
- Skruchy, ale nie rozpaczy;
- Radości, ale nie samolubnej;
- Pustego Grobu - który motywuje Was do pójścia w świat i czynienia dobra

tego Wam wszystkim życzy Liberalny Kalwin na Święta Wielkanocne 2009


Christos Anesti - Alithos Anesti!

wtorek, 07 kwietnia 2009
Złote PiSuary

Jak zawsze, nadszedł czas na nominacje w kategoriach PiSuarowych. Luty i Marzec były ostre jeśli chodzi o konkurencję, chociaż wiemy już, że i w kwietniu nam nie odpusczają. Ale oto wspomnień czar od lutego:

Złote PiSuary

1) Lech II Kaczka - za stwierdzenie, że z prezydentem Barakiem Obama, powinien się spotkać on, bo to dwaj prezydenci plus więcej można powiedzieć w cztery oczy. Cóż, problem w tym, że prezydent Obama po polsku nie mówi, więc by się wsłuchać w złote mysli Lecha II musiałby być obecny tłumacz.

2) brat Jarosław - za uroczą myśl, że PiS jest nadzieją młodych Polaków którzy chcą założyć rodzinę i otworzyć własną firmę. Wszystkiego tego będzie uczył facet bez konta, żyjący z mamą i kotem do którego odczuwają "męską fascynację" inni panowie. Podpowiadam: takie rodziny są w Polsce nie uznawane.

3) Przemysław Edgar Gosiu-Gosiewski - za skargę, że KRRiTV jest upolityczniona. Ot, tak, sama z siebie...

4) Lechu II Kaczka - za stwierdzienie, że Zyzaka i IPN atakują osoby, które mają coś na sumieniu. Fakt, brat Jarek się dekował u Mamusi gdy Wałęsa był internowany. Ale on już wtedy konspirował w konspiracji.

POrcelanowe PiSuary

1) Donaldu Tusku - za wstawienie pięknego Mariana Krzaklewskiego na listę PO. Zaiste, brakuje tylko Rumcajsa, Cypiska i Hanki.

2) JM Rokita - za dostarczenie nam przykładu, jak należy opierać się germanizacji w samolocie - np. poprzez rzucenie płaszcza na cudze siedzenie. Gdy już będą nas aresztować, należy krzyczeć: "Rodacy, ratujcie! Niemcy mnie biją!" - I pomyśleć, że to był poważny kandydat na premiera RP.

3) Minister Kurdycka - za pomysł wizytacji UJ w odpowiedzi na pracę Zyzaka. Zyzak jest kompromitacją UJ i trubu przyzwania dyplomu na tej uczelni. Ale pomysły rodem z PRL to też nie najlepszy pomysł.

Tęczowe PiSuary

1) Kazio Marcinkiewicz - za wyoutowanie Jacka Kurskiego i Zbyszka Ziobry. Co do Ziobro-Ziobro-Siedem to dawno podejrzewaliśmy, że gra do swojej bramki, ale Jacek Kurski... Chociaż, kiedyś przyznał się, że czuje męską fascynację bratem Jarkiem. Coż, jaka partia, tacy geje

2) Biskup Pieronek - za stwierdzenie, że wycofanie z ustawy o TVP zapisu o promowaniu wartości chrześcijańskich, zmierza do ... legalizacji związków homoseksulanych. Niektórym wszystko się z jednym kojarzy...