Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
środa, 22 marca 2006
Taka IV RP jaki jej prezydent i jego brat

Więc IV RP się rozpędza. Polsat ukarano za wypowiedź Kazi Szczuki, która obraża, judzi i naśmiewa się z niepełnosprawnych. Radio TOK FM oberwało za naśmiewanie się z prazydenta kurdupla oraz z tego, że nie respektuje “wartości chrześcijańskich wpisanych do naszego systemu prawnego”.

Oczywiście, nikt nie zarzuca obrażanie takich wartości Radyju. Widać w Polsce wystarczy przybrać imię Matki Mesjasza i przerywając swoje tryrady modlitwami, można śmiało głosić antysemickie, pełne nienawiści i obłudy treści. Ważne tylko by zapraszać PiSiory do studia.

Vice-Minister oświaty za to jest zatroskany ty, że ekolodzy i pacyfiści osłabiają ducha Narodu, a przez to I genetyczny patriotyzm. No sami przyznajcie, czyż nie jest bowiem marnowanie talentów Polaka i Katolika, gdy sadzi drzew, zamiast przed heteroseksualnymi kolegami pokazywać swoje pracie, na dowód „naszości”?

Albo głoszenie ateizmu, gdy przecież polska historia walk narodowo-wyzwoleńczych ma takie piękne karty? Gdybyśmy wszyscy byli pacyfistami, kto by niszczył przed wojną prawosławne cerkwie i nawracał Rusinów na „katolicyzm”?

Czyż nie lepiej demonstrować z ogoloną głową i podniesioną rączką krzycząc staropolskie „Heil” niż pod podejrzaną kolorową flagą?

No powiedzcie sami!

Na szczeście mamy Wielkiego Prezydenta o Mężnym Sercu i jego brata, który niczym Lord Farquardt obroni nas od wszelkiego złego.

Alleluja i do przodu!

środa, 15 marca 2006
Grzebanie w rozporkach

Jeżeli ktoś uważał, że polityka jest nudna, to po najnowszej aferze rozporkowej. Otóż rzekomo Jacek Kurski, chcąc udowodnić, że nie jest Żydem, zdjął spodnie przed kolegami z LPR-u i pokazał, że ma iście polski napletek. Podobno, bo on sam twierdzi, że owszem bronił się przed posądzeniem o bycie starozakonnym, ale „tylko”  poprzez pokazywanie drzewa genealogicznego.

Tak czy inaczej, albo panowie z LPRu patrzyli mu w krocze, albo niczym aplikant do NSDAP, udowadniał swoją „naszość” do pięciu pokoleń wstecz. Niezależnie od metody, brak słów by określić dno... 

I  oto ta menda siedziała po prawicy Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie. 

Jak to mówi Dobra Księga: „Po owocach poznacie ich.” A nie po rozporkach.

poniedziałek, 13 marca 2006
Wiejska Tancbuda

Czy tylko mnie naszła taka oto myśl, że gdy oglądałem profesora Balcerowicza, który tłumaczył się przed Sejmem, któremu marszałkował Andrzej Lepper, że oto weszliśmy w rzeczywistość, która na głowę bije science fiction?

Czyż nie jest piękne, że w IV Łojczyźnie władzę sprawuje trumwirat buraka, drągala i kaczki? A nimi wszystkimi steruje Radio, które z chrześcijaństwem ma tyle wspólnego co Izba Lordów z izbą wytrzeźwień?

Jak to elokwentnie mówi moja przyjaciółka: „Ludzie, KURWA!” 

Ewentualnym zgorszonym przypominam, że tego wyrazu w dyskursie politycznym pierwszy użył nasz Nad-premier Jarosław K.

sobota, 11 marca 2006
Gdzie są kobiety?

Choć to już mocno po przysłowiowych ptakach, ale z okazji Dnia Kobiet nasunęło mi się skojarzenie: gdzie są kobiety w IV RP? Dominacja mężczyzn jest przerażająca: prezydent, premier, super-premier, marszałkowie sejmu i senatu, ministrowie. Gdzie są do cholery kobiety? Ostatnio wystąpiły gościnnie z okazji wyborów na Rzecznika Praw Dziecka, ale czy kobiety w IV RP mają być obecne tylko w tematach około-rodzinnych? Albo w nazwie tuby propagandowej rządu?

Kobiety w polskiej polityce były rzadkie, a szkoda, bo np. Ś.P. Zofia Kuratowska była postacią równie niedocenianą, co wielką. Inne to Olga Krzyżanowska, czy Hanna Gronkiewicz – Waltz. Oczwiście, są też i totalne nieporozumienia jak Nowina Konopczyna, Alicja Grześkowiak czy Sobecka. Ale biorąc pod uwagę, ilość kobiet w polityce i ich jakość, to wyróżniają się zdecydowanie in plus. Być może nie mielibyśmy dzisiaj furstrata Dorna, Wassermana herbu Jacuzzi, czy braci Kaczyńskich spod znaku spisku.

Już w XVIII wieku nieprzyjazny Polsce Fryc II Hohenzollern, stwierdził, że gdyby w Polsce rządziły kobiety, nigdy by się nie zdarzyły rozbiory. Również w moim małym kościele kalwińskim w XVIII wieku główną rolę grały kobiety Ludwika Radziwiłłówna, a potem Teofila Grabowska, o której złośliwie, ale i z pewnym szacunkiem mówiono, że pastorów święci słowami: „bierz Ducha spod fartucha!”

A zatem, mniej Dornów, Ziober, Lepperów, Romanów, Kaczyńskich – więcej kobiet z klasą, której tak brakuje w IV RP.

czwartek, 09 marca 2006
Ta wredna Szczuka i podwórkowe różańce

Jakiś czas temu Walkiria Feminizmu Kazimiera Szczuka sparodiowała w programie Kuby Wojwódzkiego niejaką Madzię Buczek. Naśmiewała się z jej sposobu mówienia i wyrażania. Być może nie jest to szczególnie eleganckie, ale zbrodnią nie jest.

Otóź jest. Okazuje się, że owa Madzia Buczek jest założycielką podwórkowych kółek różańcowych przy jedynie słusznym radyju. Co więcej, jest niepełnosprawna. Szczuka o tym nie wiedziała, ale to pikuś dla stanowczych chrześcijan.

Polska Prawica wiecznie czujna na wszelkiego rodzaju niesprawiedliwości jak antysemityzm, czy rasim natychmiast zażadała dochodzenia przez KRRiT, która to Rada wszczęła dochodzenie. Nie trzeba dodawać, że chodzi o ochronę moralności publicznej etc. Nikt też nie wierzy tej heterze Szczuce, że wyśmiewała się z biednej Madzi, nie wiedząc o jej niepełnosprawności. Wierzy się tylko na słowo działczom PiSuarów – ich pierwsze żony mogą zawsze poświadczyć, że mężowie są o krystalicznie czystej wierze.

Oczywiście, cała sprawa jest sztucznie rozdmuchana przez prawicowców z „Frondy”, gdzie na Forum powstał pomysł zwrócenia na tę audycję uwagę. Oczywiście, nikt z koryfeuszy IV nie odważy się pomyśleć i zadać pytania, czy przypadkiem w porządku jest Radyjo, które wykorzystuje małą dziweczynkę do najobrzydliwszej propagandy (przykłady w linkach poniżej). A potem tą dziwczynką gra w swoich rozgrywkach politycznych. Zła jest Kazia Szczuka, która organizuje manify, mówi o prawach kobiet, zamiast siedzieć w domu i rodzić kolejne młode giertychodopodne potworki. Zawsze czujna faszystowska „Młodzież Wszechpolska” zapowiedziała, że będzie się domagała usunięcie Szczuki z PAN. Tak, usuwanie ludzi z ich posad to specjalność tej bojówki.

Jeszcze jedna perełka. Pewien przebojowy ksiądz w Elblągu wybudował dla tamtejszej kurii dom samotnej matki, hospicjum, przedszkole, seminarium, siedzibę kurii i kościół;  okazało się, że budował nie za swoje pieniądze. Teraz komornik zaczął ściągać pieniądze z kurii. Ta umyła ręce (Dalików!) i twierdzi, że za długi odpowiada tylko parafia. Więc, zgadnijcie moi drodzy czytelnicy, które z sześciu wybudowych budynków pojdą pod młotek? Pamiętajmy, że mówimy o kościele, dla którego najważniejsza jest rodzina...

Linki do Kazi Szczuki i Madzi Buczek

http://video.google.com/videoplay?docid=-847027218027709750&q=szczuka

http://www.radiomaryja.pl.eu.org/nagrania/#20001111-buczek

poniedziałek, 06 marca 2006
Księża pedały

Choć poniższy tekst nie jest mojego autorstwa (pochodzi z „Krytyki Politycznej”) to jednak zgadzam się z nim w 100% i stąd go umieszczam w swoim blogu.

Watykan wydał długo - podobno - oczekiwaną instrukcję, która ogranicza dostęp gejów do święceń duchownych. Co prawda tylko tych, u których homoseksualizm jest "głęboko zakorzeniony", ale nie wiadomo, jaką miarą głębkość ta będzie mierzona.
Jak się wydaje tym, czy ktoś akceptuje swoją tożsamość, czy też jej się wstydzi.

Nie nasz cyrk, nie nasi klerycy, jednak parę spraw nas zastanawia.

Po pierwsze. Skoro księży obowiązuje celibat, co to za różnica, czy ksiądz nie uprawia stosunków homo czy hetero?

Po drugie. Uzasadnienie. Podobno ksiądz homoseksualny nie będzie w stanie utrzymywać prawidłowych relacji z wiernymi – ani z kobietami, ani z mężczyznami. Jeśli orientacja seksualna jest tu aż tak ważna, to na czym, na Boga, polegają "prawidłowe stosunki z wiernymi"?

Po trzecie. Do święceń mają zostać dopuszczeni ci, którzy zachowali wstrzemięźliwość seksualną przez trzy lata. Rozumiemy, że od heterykówe nikt takich bohaterskich dowodów powołania nie oczekuje?

Po czwarte. Skoro powołanie jest sprawą Ducha Świętego, a dziś okazuje się, że homoseksualiści nie są powołani, czy wszyscy księża o odmiennej orientacji seksualnej, którzy byli i są, są nieważni????!!!! A udzielane przez nich sakramenty?

Po piate. A pedofil może? Pod warunkiem, że lubi dzieweczynki?

Po szóste. Co z zakonnikami, którzy nie są księżmi? Zakon wydaje się – na dłuższą metę – przyjemniejszym miejscem dla geja niż plebania z gospodynią. A zakonnice? Dlaczego zawsze pomija się lesbijki?!

sobota, 04 marca 2006
Dowcipy trącące religią

Najpierw dwa klasyczne dowcipy. Przynajmniej tak bym chciał i sobie życzył, a propos pierwszego.

Biskup wizytuje szkołę dla dzieci opóźnionych w rozwoju. Pyta ich kim chcą zostać, jak dorosną. Padają streotypowe odpowiedzi: malarzem, stolarzem, kierowcą autobusu. W końcu biskup pyta Jasia:

-         A ty Jasiu, kim ty chcesz zostać?

-         Biskupem.

-         Ależ Jasiu, żeby być biskupem, to trzeba skończyć specjalną szkołę.

-         Przecież chodzę...

Benedykt XVI przyjeżdża do Polski. Na miejsce pierwszego spotkania wybrano symbolicznie Pole Grnwaldu: tradycyjne miejsce spotkania polskich katolików i niemieckiego duchowieństwa. 

I wreszcie anegdotka absolutnie z życia wzięta.

Tłumaczę współlokatorowi geniusz piosenkarki Cher i jej wiekopomny wkład w historię muzyki. W końcu reasumuję: „Ona jest królową, królową!”. Grzegorz robi poważną minę na pokaz i dezaprobatą w głosie mówi: „Kazik, Polak może mieć tylko jedną królową.”