Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
poniedziałek, 20 grudnia 2010
PiSuary po powrocie do Polski
1. Burdel na kolei.

Jesli to, co się dzieje na kolei, nie zasługuje na dymisję ministra Grabarczyka, to trudno mi wyobrazić sobie co by musiał zrobić, żeby wylecieć. To taka męska wersja minister Kalaty ze słynnego rządu IV RP - niezatapialna, i nieprzemakalna. Znajoma zadzwoniła na infolinię PKP. Na pytanie o której odjeżdża pociąg pani westchnęła i powiedziała: "Ja mogę Pani podać to co ja mam w komputerze, ale co to Pani da?" Ministrowi Grabarczykowi należy się śnieżny, POrcelanowy PiSuar.

2. Tragedia Smoleńska niczym brazyjlijska telenowela

Prawdę powiedziawszy, tragedia smoleńska jest mi w tej chwili ZUPEŁNIE obojętna. Żałobę narodową zakończył dla mnie kardynał Dziwisz, gdy wybełkotał, że pochówek na Wawelu musi nas łączyć. Potem mieliśmy niewinne marsze z pochodniami, cyrk z krzyżem, teraz przeżywamy dwa etapy: wściekłe wdowy i zagadka - kogo pochowano na Wawelu? Bo nie Lecha II z małżonką? Więc może Rumcajsa? Albo jakiegoś tfu, Rosjanina?! Albo nie daj Boże rosyjskiego Żyda?! I choć uważam, że osoby mówiące o sztucznej mgle czy o dobijaniu rannych winny się leczyć albo zmienić dawkę, to jednak po chwili zastanowienia jestem za ekshumacją zwłok z grobowca na Wawelu. Bo może po takiej ekshumacji pochowają ich w grobowcu nr 2 na Powązkach, gdzie też jest ich miejsce. Złoty PiSuar idzie bezsprzecznie dla adwokata rodzin ofiar.

3. List ks. Wiśniewskiego

List jak list - napisał to, co wiele rozsądnych osób myśli. I jak zawsze nie rozczarowali nas swoją reakcją biskupi: "Polski kościół ma twarz Chrystusa!" grzmiał abp Michalik. No ja nie wiem, twarz Żyda? Czy aby napewno? I to syna nieochrzczonej panny z dzieckiem? Po czym językiem czysto partyjnym zjechał ks. Wiśniewskiego za rozbijactwo. Czekałem tylko na zarzuty o partyjniactwo, rewizjonizm, trockizm i ladnie wody na młyn rewizjonistów z RFN. Moim zdaniem Kościół Ustanowiony (a przynajmniej jego hierarchia) ma twarz Chrystusa ze Świebodzina: beton i złoto na wierzchu - a w środku pusto.

I choć cieszę się, że jestem znów na Święta w Polsce, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nigdzie tak jak w Polsce nie ma tak pełnej integracji osób chorych psychicznie w życiu publicznym i politycznym!
sobota, 11 grudnia 2010
Śląskie strachy na Lachy/Niemce
Od jakiegoś czasu w Polsce w ramach tradycyjnego tematu zastęczego występuje straszenie nas Ruchem Autonomii Śląska. Starszy nim głupawe głosy z SLD, PiSuaru i oczywiście z PO, w tym nasz Naczelny Gajowy Prezydent Komorowski.

Przeczytałem wywiad z Gorzelikiem. Może jestem naiwny, ale nie widzę w ruchu nic niepokojącego. To, że chcą autonomii? Nic dziwnego, w l. 1920-1939 województwo śląskie ją miało. Co ciekawe, działacze Mazurscy postulowali autonomię dla Mazur, by uchronić autochtonów przed osadnikami z wileńszczyzny. Niewiele osób też pamięta, ale autonomię w I RP miały Prusy Królewskie, miasta takie jak Gdańsk, Toruń czy Elbląg, a także Wielkie Księstwo Litewskie, czy nawet zacofane Mazowsze. Polska jako państwo unitarne tak naprawdę po raz pierwszy pojawiła się w 1815 roku, a potem w 1947, choć trudno porównywać Kongresówkę i PRL.

Od 1945 jesteśmy państwem rozpaczliwie jednorodnym i jednocześnie państwem rozpaczliwie robotniczo-chłopskim (niezależnie od tego, że każdego dziadek miał majątek na wschodzie). Łódź z kwitnącego miasta trzech (no, na upartego czterech) kultur zamieniła się w zwykłe polskie miasto. Rządy Ajatollaha Kropiwnickiego tylko temu sprzyjały. 

Jeśli zatem Ślązacy czy Kaszubi czy mieszkańcy dawnego Księstwa Cieszyńskiego chcą autonomii i większych praw dla lokalnych języków, kultury czy historii - jestem cały za. Trudno mi uwierzyć, że o lokalne społeczności zadbają urzędnicy w Warszawy. Choć nam się wydaje, że państwo jednolite to wzór, ponad 80% państw to państwa federacyjne: Szwajcaria, Finlandia, Wielka Brytania, Hiszpania, USA, Kanada, Australia, i oczywiście - Niemcy.

Przestańmy na litość boską straszyć ludzi nacjonalizmem - bo tym samym budzimy, inny, nasz własny.

A jeśli Ślązacy rzeczywiście uważają, że dopłacają do reszty Polski - OK, niech przejmą zyski I DOPŁATY z i do górnictwa na siebie. Podobnie jak emerytury górnicze etc. Autonomia i regionalizm musi bowiem oznaczać wzięcie na siebie obowiązków miłych jak i niemiłych.

Ja przynajmniej jestem za. 
wtorek, 07 grudnia 2010
Wildstein idzie na calosc - i na dno

Nie wiadomo dlaczego, ale w Polsce wolno obrazac Rosjan do woli. Cerkiew rosyjska (RCP) to tez temat dowcipow, bo gdziez jej do naszego czystego Kosciola Ustanowionego. Mozna sie nasmiewac z nich na maksa. Oto kilka przykladow:

- artykul w GW pt. 'Cerkiew nie odpuszcza Tolstojowi." Fanem prawoslawia to ja teologicznie nie jestem, dla mnie zdecydowanie przerost formy nad trescia. Ale powiedzmy sobie szczerze, ze nie tylko Cerkiew ma pamiec slonia. Czy ktos z was ostatnio slyszal cos o profesorze Kotarbinskim? Traktacie o Dobrej Robocie? To chyba nie przypadek, ze ten wcale nie pro-komunistyczny filozof wychowany w ewangelicko-reformowanej rodzinie, jakos dziwnie nie moze zaistniec w polskiej przestrzeni publicznej. Dalczego? Otoz nawet na lozu smierci odmowil przyjecia ksiedza katolickiego (bo i niby po co mial go przyjac) i smial powiedziec, ze mozna zyc uczciwie i etycznie nie bedac katolikiem. I tak jeden z najciekawszych polskich filozofow cierpi nieslawe we wlasnym kraju.  Ale po co pisac o Kosciele Ustanowionym w RP i tym, ze nie odpuszcza Kotarbinskiemu, skoro mozna sobie robic jaja z Cerkwi w Rosji i prawoslawia. Nasi gora.

- artykul w GW o tym, ze Cerkiew jest dziedziczka Krzyzakow. Prawda, artykul jest o dosc podjerzanym trybie przejecia kosciolow przez RCP w Kaliningradzie. Wszystko OK, ale jakos przy okazji Komisji Majtkowej nikt sie nawet nie zajaknal, ze Kosciol Ustanowiony przejal po 1945 tysiace obiektow za darmo nalezacych do innych kosciolow i zwiazkow wyznaniowych  - np. Bazylike Mariacka w Gdansku czy Katedre w Szczecinie, czy Kosciol Jezuitow w Toruniu. Na Muzurach przy milczacym poparciu (wtedy) biskupa Glempa, przy pomocy Milicji Obywatelskiej przejmowanie sila kosciolow ewangelickich trwalo w najlepsze jeszcze w 1980 i 1981 roku. Dopiero interwencje Szwecji i Norwegii poskutkowaly. Kosciol Ustanowiony zatem w Polsce stal sie dziedzicem faktycznym Krzyzakow - i jakos to nikogo nie dziwi i nie oburza i nie uwaza, ze to smieszne, albo niemorlane, ze po tym jak dostal tysiace nieruchomosci po 1945 roku jeszcze doi panstwo na maksa. Lepiej pisac o tym, jak to smieszny, ze RCP jest dziedziczka Krzyzakow. Rzekomi potomkowie Juradana w tej roli smieszni nigdy nie sa. Nasi znow gora.

- i wreszcie dzisiaj: wyjatkowo podly i obrzydliwy artykul Wildsteina sugerujacy, ze w ramach podlizywania sie Rosji winnismy odbudowac zniszczone cerkwie w Warszawie i umiescic w nich sierp i mlot.

http://blog.rp.pl/wildstein/2010/12/06/odbudowac-cerkwie-w-warszawie/#comments

Artykulu nie bede streszczal, bo sa granice.

Ale proponuje autorom test z empatii? Czy byloby im do smiechu, gdyby ktos zasugerowal, by w odbudowanej katolickiej swiatyni traktowanej jako "poslki" kosciol umiescic belki ze stodoly w Jedwabnym? Abo liste osob zamordowanych w Nieszawie? A nad oltarzem umiescic antysemickie cytaty ojca Kolbego z "Rycerza Niepokalanej" Albo list kardynala Hlonda po po pogromie w Przytyku?

Chce by to bylo absolutnie dobrze zrozumiane - uwazam, ze kazda religia czy wyznanie musi sie liczyc z krytyka, ironia czy nawet bluznierstwem. To dziedzictwo zachodniej kultury i cena (moim zdaniem sluszna) wolnosci slowa. Ale co innego krytykowac konstruktywnie, a co innego zerowac na prymitywnych emocjach jakimi sa pogarda dla RCP i tradyjne przekonanie o wyzszosci Polakow nad Slowianami ze wschodu.

Rosjanie nie sa doskonali. I daleka od doskonalosci jest RCP. Ale tak samo dalecy od doskonalosci sa Polacy i ich Kosciol Ustanowiony.

Wstyd. Zwyczajnie wstyd.