Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
czwartek, 27 listopada 2008
Na świeto dziękczynienia a propos Kalifornii

poniedziałek, 24 listopada 2008
Lech II w Gruzji
Lech II, który Europy nie lubi, wybrał sie na Kaukaz, gdzie wiadomo - tok myślenia podobny do toku myślenia braci K.:klan, wróżda i wendetta.

Rzeczywiście ostrzelali Lecha II. Nieładnie.

Ale brat mniejszy Jarosław rozpacza, że nie zachowujemy się jak powinniśmy. A przepraszam niby co mielibysmy zrobić: samoczynnie gromadzić się na skwerach i placach targowych, śpiewać "Rotę" i opluwać przypadkowo napotkanych "Ruskich"? A może zdemolować ambasadę? Wiadomo, że religia zabrania samobójstwa, ale może ktoś w geście solidarności (Polska Solidarna) chciałby sie przynajmniej pociąć? (Podpowiadam: Szczygło, Gosiewski, Dorn, any combination of these above)

Ale skoro już mówimy o idiotycznym zachowaniu, to powiedzmy szczerze, że próba sforsowania posterunku granicznego, czy nawet konwój w tak delikatnym regionie to pomysł osoby nie do końca zrównowaźonej. I chodzi mi tym razem o  Prezydenta Gruzji. A to, że dla Lecha II to była wielka przygoda...

To naprawdę nie jest nasz problem. Jeśli bracia mniejsi chcą się bawić w kowbojów albo ułanów - proszę bardzo. Ale niech robią to na własny kaczy rachunek i nie wciągają w to nas wszystkich...
piątek, 21 listopada 2008
Podsumowania poslanki Kruk
W zyciu nie sądziłem, że najlepiej PiSuar i ludzi jej partii podsumuje pijana posłanka Elżbieta Kruk.

Dziś rano wybełkotała, że "potrafie coś tam... i coś tam". Rzeczywiście, jedyne jej kompetencje, to "umienie czegoś tam i czegoś tam". Potem gdy Przemysław Egdar Gosiewski i inni dzielnie wyprowadzali ja, mówiła sama do siebie "Coś nieprawdopodobnego"

Muszę się zgodzić, z posłanką Kruk, niezależnie od jej stanu trzeźwości.

Potrafi napewno coś tam a może i jeszcze jakieś coś tam. I jest to nieprwdopodobne, że poseł na Sejm jest pijany i się tego nie wstydzi. Jest również czymś niebywałym, że posłowie tak ochocz mówiący o wartościach i "odnowie moralnej" bagatelizują tę sprawę, i nie są w stanie nazwać rzeczy po imieniu w imię solidarności partyjnej.

PiSowi i posłance Kruk życzymy coś tam. Na czegoś tam jednak już nie zasłużyli.

środa, 19 listopada 2008
"Rzeczpospolita" i geje
Dawno w "Rzepie" o tym nie było nic negatywnego, więc za ostrzeżeniem przed "homoseksualnym lobby" wzięła sie p. Beata Zubowicz. Autroka drży na samą myśl o bajce dla dzieci z dwoma panami jako rodziacami no i sen z oczu jej spędza katalog "Ikei" z dwoma panami, którzy pokazują jak urządzili dom.

Sam nie wiem, od czego zacząć.

Po pierwsze, nikt pani Zubowicz nie każe kupować w Ikei ani kupować bajek Biedronia. Nawet ja, przy całej swojej symaptii do ruchu praw GLBTQ nie kupiłbym jego bajek. Ale panią Zubowicz boli sam fakt istnienia takich obrazków.

Oczywiście wniosek jest jeden: zakazać. Zakazać zdjęć par jedpołciowych, a przy okazji mieszanych rasowo (przypomnę kloakę komentarzy na temat Polek, które spały z Simonem Molem), religijnie (Arabowie kradną nam kobiety) no i gdy starsza kobieta ma młodszego mężczyzne...

A tak poważnie: w czym naprawdę zagraża pani redaktor Zybowicz związek 2 facetów albo 2 kobiet? Czy może mi pokazać jakiś konkretny przykład, w jaki to sposób osłabia jej małżeństwo? Czy większym osłabieniem nie jest fakt, że co 2 związek hetero się rozpada?

Skąd to przeświadczenie, że jak tylko zalegalizuje się małżeństwa jednopłciowe, to nagle wszyscy mężczyźni zostawią swoje żony i zaczną się między sobą miziolić? Redaktor L. zapała miłością grecką do redaktora S., a redaktor Z. do
redaktora W.?

"Rzeczpospolita" lubuje się straszyć awangardą gejów i ich praw. Kraje takie jak Holandia, RPA, Kanada, Belgia, Hiszpania oraz Stany Massachussets pokazują, że wprowadzenie takich małżeństw nikomu nie szkodzi. No chyba, że nawiedzonym fanatykom, którym wytrąca argument z ręki.  Jak mawiał pewien mądry pastor reformowany: Boże strzeż mnie przed pewnością osądów, nie sprawdzonej krytycznym myśleniem.

poniedziałek, 17 listopada 2008
Podejrzane w USA, dedykowane prof. Zollowi
Podczas demonstracji w obronie praw gejów do małżeństwa (Kalifornia dzięki przymierzu katolików i mormonów właśnie im odebrała to prawo cywilne), w których uczestniczyły dziesiątki tysięcy osób w całym USA, było kilka ciekawych transparentów.

1. (Przed świątynią mormońską): "Joseph Smith (założyciel Kościoła) miał 300 żon - dlaczego ja nie mogę mieć jednej?"

2. "Nie głosowałam nad ważnością twojego małżeństwa - chciałbyć?"

3. "Trzymaj swoją religię z daleka od mojego świeckiego małżeństwa"

Tę ostatnią myśl dedykuję prof. Zollowi, który nie widzi nic zdrożnego w tym, by swoj konserwatywny katolicyzm narzucać innym. Udało mu się w sprawie aborcji (orzeczenie TK w tej sprawie to najlepszy przykład zwycięstwa ideologii nad podstawami prawa międzynarodowego), teraz próbuje w sprawie in vitro. Jak napisałem w liście do GW: szkoda bezpłodnych par, szkoda dzieci in vitro, szkoda nas wszystkich...

środa, 12 listopada 2008
Filipinka posła Górskiego
Ktoś z Was mnie zapytał, czy zdziwiła mnie wypowiedź posła Górskiego na temat Baraka Obamy. Powiedziałem, że tak, ale po namyśle odpowiadam: Tak choć nie powinna.

Dlaczego? Otóż od lat 90tych żyjemy w kraju, gdzie dominuje dyskurs prawicowy. Tak prawicowy, że w innych krajach politycy byliby dawno zdyskredytowani, a w Polsce osiągają najwyższe pozycje w państwie. Przykłady?

Żyjemy w kraju, gdzie od lat pewien księżulo na antenie swojego radia urządza antysemickie seanse. Władze kościelne udają, że się przejmują (zespół specjalnej troski), a władze państwowe urządzają pielgrzymki do rozgłośni.

Żyjemy w kraju, gdzie homofobiczne wypowiedzi nie dyskwalifikują, ale wręcz nobilitują: minister Mariusz Kamiński może publicznie mówić o "pedałach" i jest zdumiony zdumieniem dziennikarza. Nawet wypowiedzi "zrobimy z wami, co Hitler z Zydami" są uznawane, za "obronę polskości i religii" - o ironio!

Żyjemy w kraju, gdzie wysokim urzędnikiem może być młody sympatyk neonazizmu (Rafał Farfał), który potem dba o "poziom merytoryczny polskich mediów", i nie oburza to nikgogo.

Żyjemy w kraju, gdzie wicepremier może pytać zupełnie poważnie i z lubieżnym rechotem, czy można zgwałcić prostytutkę, a jednocześnie kampania przeciwko przemocy domowej jest wyszydzana, albo traktowana jako "zamach na rodzinę".

A zatem konkludując: poseł Górski wypowiedział to wszystko, na co pozwalamy politykom i duchownym od lat. Na sianie nienawiści, na poniżanie innych, na poczucie wyższości wobec innych narodowości i ras, oraz na pogardę dla wszelkiej różnorodności. Jego pech, że pozwolił sobie na zebranie tego wszystkiego w jednej wypowiedzi.

Nasz pech, że reprezentuje nas wszystkich.

Good night and good luck.
wtorek, 11 listopada 2008
Rzewne wspomnienie II RP

Wiadomo, że jeśli Lech II Kaczka się czymś zachwyca, to warto się temu przyjrzeć nieco bliżej. I tak ostatnio Lechowi II zebrało się na sentymentalne wspomnienie II RP. Niewiele osób, które ją pamięta żyje i choć warto być wdzięcznym za wolne państwo, to oprócz niewątpliwych zasług, szczególnie w dniu 11 listopada, może powinniśmy pamiętać o tym jak ideał wolnej, równej i sprawiedliwej Rzeczpospolitej sprzed 1918 roku, realizowaliśmy po jej odzyskaniu.


- Pierwszy prezydent został zatrzelony przez prawicowego nacjonalistę, bo był ateistą.
- Nie przeprowadzono faktycznego rozdziału Kościoła od Państwa, a od l. 30. wręcz upaństwowiono religię (co ciekawe: czołowymi politykami byli moi współwyznawcy: Sławoj-Składkowski, Beck etc.)
- Choć początkowo wszyscy byli równi wobec prawa, to od lat 30.tych następował wzrost ibrzydliwego nacjonalizmu i antysemityzmu (getto ławkowe), przymusowa polonizacja mniejszości narodowych, a nawet niszczenie cerkwii.
- Polska była dalej krajem ogromnych dysproporcji społecznych.

Tak, wywalczenie niepodległosci było wielki osiągnięciem II RP. I tak, II RP wychowała wspaniałe pokolenie. Ale też jest prawdą, że II RP na wiele sposobów zmarnowała ideę wolnej i sprawiedliwej Polski o jaką walczyło wielu od 1795 roku. I być może największym jej sukcesem było to, że pomimo jej starań, braków i wad oraz narastającego szowinizmu, wydała pokolenie kolumbów.

Pamiętajmy o II RP. Ale też pamiętajmy o tym, jaką ona miała być - a nie była - i tę naszą III RP budujmy na wizji II, a nie na jej wzór
.

piątek, 07 listopada 2008
Polski Obama

Czytam i własnym oczom nie wierzę: kim jest polski Obama?


Lechem Kaczyńskim!

Ten tekst brata Jarka pobił głupotą nawet wywiad GW z Gowinem...

Cóż - jaki kraj, taki Obama

czwartek, 06 listopada 2008
Złote PiSuary za październik 2008

Witam i znowu zapraszam do głosowania na kolejne edycje PiSuarów.

- W kategorii "Złoty PiSuar" nominacje otrzymują:

a) Lech II Kaczka za przemożną chęć odwiedzenia Brukseli. Widać chce zrekompensować sobie te lata gdy siedział w Polsce. Okazało się, że Bruskela nie Jurata i po 10 minutach wstał sobie i poszedł. Potem choć biegł to nie dobiegł. Ale o tym całym cyrku czytaliśmy przez tydzień.

b) Kardynał Dziwisz za ruchomy pomnik Jana Pawła II w Krakowie. Pomink postawiony nielegalnie, ale skoro to JP2 to byli i prezydent i premier. Proponuje: pomnik na kółkach. Bedzie go można obwozić po kraju, a prezydent i premier będą go pchali sami. Niczym kibice w Krakowie, nastąpi pojednanie.

c) Ludwik Bura-Suka Dorn - za tekst o PiSie jako o enuchach brata Jarka. To by tłumaczyło kim są ci homoseksualiści, których brat Jarek "zna i ceni".

d) bracia Kaczyńscy (twór wirtualny) za "tfurcze" wykorzystanie ośrodka w Klarysewie. Jestem pewien, że duch PZPR znajdzie godny oddźwięk w programie PiSu.

W kategorii POrcelanowy PiSuar:

a) Ewa Kopacz za stwierdzenie. że znieczulenie przy porodzie nie jest naturalne. W ogóle szpital nie jest naturlany i proponuje, by Polki rodziły w polu, na powietrzu ze znachorką i ziołami. To dopiero będzie po bożemu! A tak na marginesie, to minister Kopacz jest twardą zawodniczką, nie ma miesiąca żeby się u nas nie znalazła na liście nominowanych...

b) Donaldu Tusku za cyrk z Lechem II Kaczką. Wie, że ten ostatni jest no... echem... osobą trudną; wie, że Lech II Kaczka niewiele poza Polską bywa, a jak jest to bez tlumacza nic nie powie. Nie mógł odpuścić i wysłać go bez tłumacza na przykład? Pozatym gratulujemy intensywnego rządzenia.

c) Jarosław Gowin za ustawę o in vitro. Pisali ją księża, zakonnice, pastorzy, ale nie lekarze, bo "ci są stroną w konflikcie". Jak rozumiem, taką stroną w konflikcie nie jest duchowny - ci to samo dobro...

d) Mirosław Drzewiecki za konflikt z PZPN. Raz jeszcze okazało się, że w obawie o sondaże, rząd PO nie zrobi nic. I tak zamiast piłki nożnej mamy sagi o działaczach sportowych. I Ministra Drzewieckiego.

Tęczowy PiSuar otrzymuje Watykan, ze stwierdzenie, że gej, osoba ślepa, cukrzyk, chory na raka, osoba bez palca wskazującego nie może zostać księdzem. No i oczywiście kobieta też nie.Tak, jak pokazuje przykład Piusa XII nie ma lepszych duchownych niż zdrowi, hetero, biali mężczyźni. Pod ich przywództwem Kościół rozkwita. Choć to nie mój Kościół mam jednak pytanie: co w takim razie z biskupem Paetzem?

Specjalny PiSuar otrzymuje
ks. Andrzej Jerie, rzecznik Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej za tekst: "Uczenie religii i etyki jednocześnie to konflikt interesów. To tak, jakby ktoś z przemysłu spirytusowego brał udział w kampanii antyalkoholowej."
Pozostawiam bez komentarza.

Drodzy czytelnicy: głosujcie, a politykom mówimy: "Dziękujemy i prosimy o jeszcze!"

środa, 05 listopada 2008
Wybory na Yale

W niedzielę w słynnym Riverside Church w Nowym Jorku pastor miał super kazanie, w którym prosił byśmy głosowali na najlepszego kandydata, a nie kierowali się rasizemem. Gdy powiedział, że to bieda jest bronią masowej zagłady, wierni aż wstali i zaczęli klaskać. Tak samo, gdy prosił byśmy ścigali równie surowo przestępców na Wall Street, jak zwykłych czarnych złodziejaszków na ulicy...


Na Yale trudno znaleźć kogokolwiek, kto by chciał głosować na McCaina, choć tacy na pewno są. Wszyscy w seminarium oczekujemy "Change" (zmian) jak kania dżdżu. Zajęcia się slimaczą, bo każdy co chwila sprawdza wyniki na laptopach, ja uciekłem z zajęć z teologii prezbiteriańskiej by czekać na exit polls i od kilku godzin szaleję z niepewności. Niektórzy profesorowie spóźnili się na zajęcia bo musieli stać w kolejkach by zagłosować...

Niech już wybiorą Obamę i niech ten koszmar Busha i Cheneya się zakończy... Change, Change - Go Change!!!