Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
czwartek, 25 lutego 2010
Szkoda biskup Kaßmann

Cieszłem się, kiedy wybrano ją na biskupa Kościoła Ewangelickiego Kościoła Niemiec (EKD). Nie tylko dlatego, że była kobietą, i nadszedł czas by na czele kościoła stanęła kobieta. Była elokwentna, inteligentna, jej uwagi na temat wiary, społeczeństwa i świata były mądre i co tu dużo mówić - głęboko chrześcijańskie.

Gdy ją wybrano na biskupa EKD w Polsce i w Rosji pojawiły się złośliwe komentarza, a Rosyjska Cerkiew Prawosławna oburzała się na fakt, że jest rozwódką. Jakoś dziwnie rozwód Aleksego II na życzenie KGB jej nie przeszkadzał... Głupawe, podłe i momentami chamskie komentarze z prawej strony przekonywały mnie, że wybór biskup Kaßmann (wcale nie takiej liberalnej, jakby się niektórym wydawało) był wyborem bardzo dobrym.

Kilka dni temu złapano ją na jeździe po pijanemu - miała we krwi sporo ponad normę dozwoloną przez prawo. Nie zamierzam tego usprawiedliwiać, szczególnie w kraju, gdzie pijani albo lepiej "wypici" kierowcy powodują tyle śmiertelnych wypadków. Popełniła poważny błąd i poniesie konsekwencje prawne.

Ale dzisiaj bardzo zasmuciła mnie wiadomość, że pomimo jednogłośnego wotum zaufania ze strony władz EKD podała się do dymisji i powraca do funkcji zwykłego duchownego. Choć należy przyjąć z szacunkiem to, że nie ucieka od odpowiedzialności, to moim zdaniem Kościoł - czyli my wszyscy - tracimy zdolną przywódczynię, w czasach, gdy jest ich tak mało. Tracimy biskupkę, która trudne i bolesne przesłanie Ewangelii potrafiła przekazać w sposób prosty, jasny, współczesny, nie ulegając pokusie trywializacji czy sprzedawania jej jako "kiełbasy wyborczej." Nie wiem, czy nie powinniśmy przekonać biskupki, że łaska którą głosi odnosi się także i do niej samej, i z racji pełnionego urzędu nie przysługuje jej wcale mniej miłosierdzia, przebaczenia i szansy na poprawę, niż nam wszystkim.

Szkoda. Wielka szkoda.