Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
sobota, 28 lutego 2009
Święte oburzenie

Jak zawsze, gdy ktoś wypowie jakąkolwiek krytyczną uwagę o Polsce, Polaków ogarnia święte oburzenie. Chodzi o partor Departamentu Stanu USA, gdzie zarzucono nam korupcję, rasizm, antysemityzm, homofobię i nadmierne stosowanie aresztu.

Po pierwsze - chciałbym, żeby większość krajów miała takiego gatunku problemy co my mamy. Ale nie umniejsza to w niczym naszych uchybień i bynajmniej nie jestem zwolennikiem zasady "A u was Murzynów biją!". Zatem przyjrzyjmy się zarzutom po kolei.

- Nadmierne stosowanie aresztu. O tym mówi bogate orzecznictwo ETPC. Wynika to z tego, ze w przeciwieństwie do USA, gdzie po aresztowaniu prokuratura MUSI przedstawić zarzuty w ciągu iluś dni, w Polsce najpierw się wsadza, a potem zbiera materiały, i zbiera, i zbiera, i zbiera. A potem skutek jest taki, że mąż katujący żonę, po 3 miesiącach z aresztu wychodzi (bo prokuratura w tak skomplikowanej sprawie nie może działać pochopnie) i zabija żonę. No, przynajmniej sprawa o jej pobicie odpada.

- Antysemityzm. Wystarczy posłuchać Radyja. Z Żydówką w nazwie.
- Rasim i homofobia. Oczywiście ich i antysemityzmu nie ma. Dlatego w Polsc największymi oblegami jest: ty Żydzie, ty pedale i ty czarnuchu.

- Korpucja - echem, ale czy główna partia opozycyjna nie jedzie na tym koniku od lat? I czy znowu - nie ma ludowej mądrości: "Złodziej na złodzieju, złodziejem pogania"

A więc Amerykanie skrytykowali nas. Słusznie. Zamiast unosić się honorm, że w Zimbabwe jest gorzej, nie lepiej wziąc się do roboty?


piątek, 27 lutego 2009
Na wesoło

Zasłyszane, zaobserwowane w różnych miejscach, w różnych okolicznościach:

1. Amerykańscy luteranie z ELCA opublikowali raport, że ich kościół powinien dopuszczać osoby homoseksualne żyjące w stałych związkach do urzędu pastora. W odpowiedzi działająca na terenie Yale Divinity School Koalicja GLBTQA podarowała naszym luterańskim kolegom szapana i prezerwatywy. Ja natomiast byłem przeciw: uważam, że się powinni zachować do ślubu.

2. KRK w Polsce zaproponował, żeby wdowy składały śluby czystości i żyły w celibacie, jak dziewice konsekrowane. Komentarz osoby, która mi ten news przesłała: "No tak, jeszcze lepsze byłoby sati."

3. Mieliśmy spotkanie studentów odbywających praktyki w parafiach i zeszło - jak zawsze - na anegdoty. W parafii X jeden z parafian zachwala osobę, którą przyprowadził do kościoła, jako potencjalnego nowego członka: "Wiecie, jego wyrzucli już z czeterech parafii." "Taaak, a za co?" "Ach" - odpowiada niefrasobliwie ewangelista - "W każdej dostawiał się do księdza..." 

sobota, 21 lutego 2009
Ciepienie czyli Gowin kontra Gowin

Nigdy zapewnie nie przypuszczaliście, ale okazuje się, że poseł Gowin został uznany za liberała. Nie, nie chodzi tutaj o srodowisko Ojca Tadeo, ale o samego... posła Gowina.

Podczas debaty u Jezuitów powiedział, że teraz zaproponowałby zupełne moratorium na zabiegi in vitro, a parom bezpłodnym cierpienie...


Nie będę nawet starał się wchodzić w tajniki umysłów posła, ale zastanawiam się czy to nie blef. Bo teraz Gowin będzie występował przeciwko własnemu projektowi ustawy, który niektórzy zaczną sprzedawać jako... "kompromisowy". Oczywiście na takiej zasadzie, na jakiej kompromisową jest ustawa antyaborcyjna. Ale cóż... Nie po raz to pierwszy religijny fundamentalizm sprzedany zostanie nam jako "kompromis" a przypadkowe społeczeństwo nie będzie skonsultowane.

Dla tych, którzy nie czytali, mój głos w sprawie in vitro jest dostępny tutaj:

http://wyborcza.pl/1,75515,6261618,Pseudodebata__marne_prawo.html

czwartek, 19 lutego 2009
Dobra wiadomość

Czytam i nie mogę uwierzyć: podobno Kazimierz Marcinkiewicz przestał udzielać wywiadów mediom. W pierwszej chwili aż podskoczyłem z radości, ale potem naszły mnie wątpliwości: Czy to oznacza, że przestanie się też pokazywać? (YES, YES, YES) I jeszcze bardziej pesymistyczne pytanie: jak długo wytrzyma w tym postanowieniu?

środa, 11 lutego 2009
Mędrca JM Rokity przypadki

Czytam i na dobrą sprawę nie wiem od czego zacząć komentarz.

JM Rokita lecący z żoną klasą ekonomiczną bez pytania stewardessy o zgodę, powiesił swój płaszcz w kabinie klasy bizness. Gdy ta ją odniosła do klasy właściwej zaczął się awanturować. Został poproszony o opuszczenie samolotu, a gdy odmówił, wezwano policję, która go wyprowadziła w kajdankach. Miał wtedy rzekomo wołać do rodaków o pomoc.

Uffff.

Ok. Postawmy może kilka pytań:

- Skąd u twórcy prawicowej rewolucji moralnej przekonanie, że ma prawo do powieszenia swojego płaszcza w klasie biznes, skoro sam leci klasą ekonomiczną?
- Czy nie mógł zwyczajnie poprosić stewardessę o powieszenie płaszcza? Ja zawsze grzecznie proszę i nigdy mi nie odmówiły. Czy też może prośba jest poniżej godności byłego posła na Sejm RP?
- Gdy pilot i stewardessa nakazali mu opuścić samolot, dlaczego nie go opuścił albo nie próbował załagodzić sprawy przepraszając za swoje zachowanie i obiecując spokojne zachowanie? Znowu: skąd ta pewność, że mnie obowiązują inne zasady?
- I clue wszystkiego: co niby miały znaczyć wezwania rodaków do "pomocy", gdy wyprowadza cię zgodnie z prawem policja? Czyżby jakieś odwołanie do "Bracia, naszych Niemce biją!"? Albo może nawiązanie do zajazdu i samopomocy sąsiedzkiej rodem z "Pana Tadeusza"? A może przyzwyczajenie do tego, że w Polsce poseł wszystko może, nawet próbować wyłudzić 300 PLN za posiedzenie, które samemu sie opuściło (to nie JM Rokita, ale np. jego "wielki przyjaciel" brat Jarek).

Zupełnie poważnie, jak to się stało, że rzekomo poważny polityk, kreujący sie na konserwatywnego męża stanu i publicystę, autor równie mężnego "Nicea albo śmierć!" w sytuacji, gdy jest wyprowadzany przez policję, wzywa "Rodacy, pomocy!?"

Jest mi przykro, że p. Rokitę spotkała taka przygoda, ale nie był on w niej bez winy. Mam tylko nadzieję, że po "incydencie płaszczowym" - pod taką nazwą ten epizod przejdzie do historii niemieckiej opresji Polaków - przestanie nam się prezentować JM Rokitę, jako autorytet, mędrca stanu albo kogoś kto ma coś do powiedzenia. Bo już powiedział: "Rodacy, ratujcie!"

niedziela, 08 lutego 2009
Złote PiSuary styczen 2009

Tradycyjnie nadszedł ten piękny czas, gdy czas nam przyznawać PiSuary. Oto nominowani:

Złote PiSuary

- Kongres PiSu - za pokazanie, że im wcale nie chodziło o układ. Tzn chodziło, ale nie o ten z którym walczyli, gdy byli u władzy. Więc należy dać im szansę.
- Prezydent Lech II Kaczka (rocznik 1949) za przyjęcie krzyża "Zrzeszenia WiN", który ta organizacja przyznaje za "walkę o niepodległość w l.1939-54). Do nominacji zgłaszamy go razem z Kombatantami WiNu.
- Posłankę Gęsicką - za kłamanie z pełną świadomością przed kamerami, a potem robienie z siebie ofiary, i za występ w reklamówce PiSu. W sumie Złoty PiSuar za miesiąc bardzo medialny.

POrcelanowe PiSuary

- Pełnomocnik do spraw walki z dyskryminacją, Elżebieta Radziszewska. Od czasu sprowadzenia do Sejmu Matki Boskiej Trybunalskiej i nominacji na stanowisko, ubyło jej energii tak bardzo, że nie robi nic. I właśnie za to NIC my ją doceniamy i nominujemy.
- Kazimierz "Pajac" Marcinkiewicz. Mistrz PR, ultrakonserwatysta moralny przy drugiej żonie. Ja go nominuję za uwagę, że "zawsze był człowiekiem zmiany" i dlatego wymienił żonę na młodszy model.
- biskup Tadeusz Pieronek za stwierdzenie, że krytyka papieża B16 przez marszałka senatu Bogdana Borusewicza, to "mieszanie się państwa w sprawy kościoła." Bo wiemy nie od dziś, że mieszać się można tylko w jedną stronę.
- Donaldu Tusku i Zbigniew Ćwiąkalski. Za dymisję i cały cyrk wokół tego związany. Ciekawe, że problem dymisji nie pojawił się nigdy, gdy prokuratura okazuje się totalnie nieudolna w ściganiu o. Tadeo za antysemityzm.

Tęczowy PiSuar

W tym miesiącu choć korciło nam przyznać go posłowi Jackowi Kurskiemu za kolejne słowa zachwytu na bratem Jarkiem, to jednak dajemy go tytanom intelektu w Kurii Watykańskiej, którzy za cały bałagan związany z biskupem Williamsonem obarczyli lewaków, ateistów i gejów. Wiadomo: Żydzi, masoni, cykliści...

Czekam na wasze głosy, a nominowanym dziękujemy i prosimy o jeszcze!

wtorek, 03 lutego 2009
Papież, Marcinkiewicz i Radyjo

Jutro będą nominacje do PiSuarów, a na razie garść wiadomości.

Wiadomo już kto odpowiada za całą hucpę z bractwem Piusa X. Czy Benedykt XVI, który choć wiedział, że są tam postacie tak nikczemne jak biskup Williamson albo ksiądz Rabinowitz? Czy może biskup Williamson, który neguje Holocaust? Otóż nie. Za to są odpowiedzialne "pewne siły", którym nie w smak bliżenie Watykanu i Bractwa Piusa X, w którym są same dziewicze westalki i jedynym ic grzechem był zbytni konserwatyzm. Droga Kurio, podpowiadam: za tym skandalem stoją Żydzi, masoni, lewacy, cykliści, które mają czelność oburzać się, że nastąpiła pełna rehabilitacja tak nikczemnej postaci jak Williamson. A mnie osobiście jeszcze bardziej oburza, że winę za ten cały syf jak od wieków zrzucacie na innych.

Kazio Marcinkiewicz mówi, że jego rozwód i nowe małżeństwo nie jest niczym nowym "bo on jest człowiekiem ruchu i zmian". Ciekawe, bo prezentował się jak najlepszy polski kabotyn rodem ze średniowiecza jak był premierem. Mam ochotę kilka rzeczy mu przekazać, ale pozostanę przy jednym życzniu: oby pana nowa żona również była kobietą zmian i ruchu i oby pana też zostawiła dla młodzego mężczyzny.  I oby Pan wreszcie przestał błaznować i zniknął z polskiej polityki.

Na koniec Radyjo, gdzie jak donosi GW (z linkami do nagrań) znów doszło do antysemickiej połajanki. Te seanse nienawiści do narodu mojego Zbawiciela i naszych braci i sióstr (bo nie łudźmy się, że przez 1000 lat mieszkania w tym samym państwie nie było mieszania się) zawdzięczamy 1) Zespołowi Specjalnej Troski o Radyjo i polskiemu Episkopatowi oraz 2) Polskiej Prokuraturze i sądom, które w idiotycznym wyroku uznały, że na antysemityzm mogą się skarżyć tylko Żydzi.

Luty zaczyna się pięknie...