Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
piątek, 23 lutego 2007
Dwie rodziny

Podobno najważniejsza w życiu jest rodzina. Słyszymy o tym przy okazji reklamy kremu, samochodu, margaryny, w kościele, a także z ust prawicowych polityków, którzy tę prawdę często przećwiczyli kilka razy.

A zatem chciałbym blogowiczom przedstawić dwie rodziny.

Na początek rodzina Taftów.

Wywodziła się ze stanu Vermont, skąd na początku XIX wieku przeniosła się do stanu Ohio. Tam jako prawnik i polityk zasłynął Alphonso Taft (1810-1891). W historii zapisał się jako autor słynnego zdania odrębnego w 1869 roku, gdy jako sędzia Sądu Najwyższego rozpatrywał kwestię publicznych modlitw w szkołach państwowych. Chodziło o to, że w stanie Ohio od 1829 roku zajęcia szkolne zaczynały się od modlitwy z Biblii (protestanckie tłumaczenie króla Jakuba) oraz odśpiewaniem kilku hymnów religijnych. Przeszkadzało to oczywiście katolikom i Żydom, którzy twierdzili, że obowiązkowe czytanie i śpiewanie hymnów, oznacza, że stan Ohio tak naprawdę uznaje protestantyzm za religię ustanowioną. W 1869 roku Sąd Najwyższy Ohio odrzucił odwołanie katolików stosunkiem głosów 2-1 i uznał tę praktykę za zgodną z konstytucją. Tym, który napisał zdanie odrębne był Alphonso Taft. Oto, co napisał:

“Nie mam żadnych wątpliwości, że używanie Biblii z odpowiednimi hymnami, (…)  tak jak to jest stosowane obecnie, było i jest sekciarskie. To protestanckie nabożeństwo. Jest ono używane, jako symbol protestanckiej dominacji w szkołach, i jako takie jest obraźliwe dla katolików i żydów. Gdy zatem Komisja Edukacji, reprezentująca świecką władzę państwa w szkołach, uznaje sprzeciw wobec używania protestanckiej Biblii i pieśni z powodów sumienia i nakazuje zaprzestania tej praktyki w szkołach, nie jest uzasadnione oskarżanie Komisji o nienawiść do Biblii, albo religii protestanckiej, albo religii w ogóle. Biblia nie jest w ten sposób zakazana, ani religia poniżona ani upokarzana. Komisja po prostu uwalnia w ten sposób wspólne szkoły od zastrzeżeń natury moralnej, czyniąc z nich miejsca świeckiej nauki, oraz morlanego i intelektualnego wzrostu.”

Już w 1873 roku Sąd Najwyższy Ohio zmienił zdanie i przyznał rację Taftowi, uchylając obowiązkowe modlitwy.

Jego synem był prezydent USA i późniejszy prezes amerykańskiego Sądu Najwyższego William Howard Taft (1857-1930), uważany za jednego z najlepszych organizatorów prac tego sądu, który potrafił świetnie wykorzystać prawnicze zdolności takich wybitnych sędziów jak Oliver Wendell Holmes Jr. oraz Feliks Frankfurter, choć znanego także z dość kontrowersyjnych (i wtedy i dzisiaj) opinii. Dynastia Taftów jest obecna do dzisiaj w amerykańskiej polityce.

Drugą rodzinę, którą chciałbym zaprezentować to Jarosław i Lech Kaczyńscy.

Reszta jest milczeniem…

wtorek, 13 lutego 2007
Christuskirche parafii ewangelickiej w Ergenzingen

Kto powiedział, że nowoczesna architektura kościelna musi być brzydka?

wtorek, 06 lutego 2007
Zdanie lutego

Ono bez wątpienie należy do Żelaznej Zyty, która na pytanie, czy znajdzie miliard złotych na skup wieprzowiny, tak jak się tego domagał Andrzej L., znany przestępca i wicepremier IV RP, odpowiedziała:

„Nie znajdę, bo nie jest to bursztyn na plaży”

Przyznam, że popłakałem się ze śmiechu.

sobota, 03 lutego 2007
Złoty Pisuar

Zastanawiam się, komu lub czemu przyznać Złoty Pisuar za styczeń 2007.

Kandydatem nr. 1 jest opisany w Polityce p. Sławomir Cenckiewicz, zwolennik Mszy Trydenckiej (skrót o co chodzi:bo jak wiemy Jezus podczas ostatniej wieczerzy stał tyłem odwrócony do apostołów, mamrotał coś po łacinie I podał im tylko chleb, a wino im pokazał, po czym sam wypił), który sam zlustrował swojego Dziadka. Ot, kolejny Pawka Morozow. Naturalnie karierę robi w IPNie przy takich nienagannie moralnie ludziach jak prezes Kurtyka.

nr. 2 to IPN, za to, że nie jest w stanie ustalić czy Janusz Kobylański, szmalcownik wydający Żydów za pieniądze, to nie przypadkiem Jan Kobylański, wielki sponsor Radyja M I rządu IV, który doradza minister Fotydze, kogo wysyłać na ambasady RP. Na wszelki wypadek, IPN postanowiło nie przesłuchiwać Kobylańskiego.

Nr. 3, to Szef Biblioteki w Chełmie (z LPR), za zniszczenie starych numerów „Nie”. To obrzydliwa gazeta, ale coś jest w tych ludziach z LPR-u, że nie wstydzą się palenia I niszcenia książek, czy też neonazistowskich haseł. Nie mogę się doczekać, kiedy brunatny Roman nakaże usunięcie „Na Zachodzie bez zmian” z lektur. Bo LRP nie wstydzi się dobrych wzorów.

Kogo wy z tej trójki nominujecie?