Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
poniedziałek, 27 lutego 2006
Kochane, ale czyje Radyjo?

Nasze Najświętsze i Jednynozbawcze Radyjo zmieniło swoją stronę internetową. Jak na prawdziwie chrześcijańską stację radiową przystało, nie kłamie nigdy, nawet o poziomie intelektualnym swoich słuchaczy. Stąd tytuł audycji: Spróbuj pomyśleć! Sądząc po poziomie ministrów, jaka w nim występuje audycję tę rozplanowano na lata. 

Trochę zaniepokoiłem się za naczelnego Edypa IV RP Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że media w Polsce nie są niezależne. Wszyscy wiemy, że „Gaz Wyborczy”, czy „Żydownik Powszechny” (by użyć nomenklatury z forum prawdziwych katolików, są zaplutymi karłami żydo-masnon-pedalstwa), ale mnie martwi tak pesymistyczna diagnoza „Naszego Dziennika”. Na czyim pasku są ojcowie redemptoryści?

wtorek, 21 lutego 2006
O bluźnierstwach pod rozwagę

W ostatnich latach mamy wysyp bluźnierstw. Najpierw był Marek Jurek jako Dzieciątko i Matka Boska w masce gazowej, potem genitalia na krzyżu. Obecnie po karykaturach Mahometa, mamy obrazoburczy fotomontaż Madonny z dzieckiem, jako Czarnej Madonny oraz koszulki w Lublinie, które wywołały zgorszenie rektora Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej, bo śmiały twierdzić, że ktoś nie płakał po Papieżu albo, co gorsze, że ma AIDS.

Wysyp bluźnierstw. Trzeba bronić Boga, dać odpór.

Jesienią 1696 roku w Edynburgu w Szkocji aresztowano młodego studenta Thomasa Aikenheada medycyny pod zarzutem bluźnierstwa. Podczas studiów na uniwersytecie miał się zaczytywać literaturą unitariańską, deistyczną, a także ateistyczną. Poglądy autorów tak mu przypadły do serca, że zaczął się dzielić swoimi wątpliwościami i krytykowaniem chrześcijaństwa z kolegami. Powstała mała grupka wolnomyślicieli, którzy wątpili już nie tylko w Trójcę Świętą, ale w samo istnienie Boga i w bezlitosny sposób naśmiewali się z ustanowionego Kościoła Szkocji (prezbiteriańskiego). Ile było w tym rzeczywistych przemyśleń, a ile chęć odreagowania konserwatywnej purytańskiej atmosfery, jaka ich otaczała trudno dociec.

Pierwszy wpadł John Frazer, którego za czytanie literatury deistycznej skazano na więzienie o chlebie i wodzie. Podczas śledztwa podał nazwisko innych kolegów, ci wsypywali innych, aż wreszcie jeden z nich podał nazwisko Aikenhead i określił go tym strasznym mianem: ateista.

Thomas Aikenhead nie miał bogatej rodziny (był sierotą), ani przyjaciół, którzy by się za nim wstawili. Wkrótce to właśnie jego koledzy zaczęli składać obciążające go zeznania. W dniu 23 grudnia 1696 roku przedstawiono mu zarzuty ateizmu, bluźnierstwa wobec Boga Ojca, Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego i tego, że odrzucał objawioną religię. Na podstawie ustaw o bluźnierstwie z 1661 roku i 1689 roku groziła mu za to kara śmierci. Jego sprawę prowadził sam Prokurator Generalny Szkocji, Sir James Stewart.

Pięciu byłych kolegów zeznawało ochoczo i obszernie relacjonując szokujące poglądy Aikenheada. Stary Testament nazywał on „Bajkami Elizeusza”, Nowy Testament” określał jako „historię oszusta Jezusa Chrystusa, który nauczył się kilku magicznych sztuczek w Egipcie, i zwiódł kilku głupich rybaków.” Trójcę Świętą nazywał „wymysłem głupców” i w zasadzie miał coś nieprzyjemnego do powiedzenia na temat każdego z wierzeń chrześcijaństwa, któremu ponadto życzył, by skończyło się jak najszybciej.

Proces trwał jeden dzień. W dniu 24 grudnia 1694 roku sąd skazał go na karę śmierci przez powieszenie 8 stycznia następnego roku.

Skazaniec miał prawo prosić o łaskę Radę Królewską. W swoim podaniu Aikenhead błagał o to, by Rada zważyła na jego „liche okoliczności i młody wiek” – miał zaledwie, dwadzieściajeden lat. Za skazanym wstawiło się dwóch pastorów oraz kilku radców Rady. Ta ostatecznie zadecydowała, że udzieli mu przebaczenia, jeśli za skazanym wstawi się szkocki Kościół Ustanowiony. To przesądziło o jego losie. Obradujące w tych dniach Zgromadzenie Generalne Kościoła Szkocji, odpowiednik synodu, opowiedziało się za „skrupulatnym wykonaniem wyroku, by zahamować rosnącą bezbożność i bluźnierstwa w tym kraju.

Rankiem 8 stycznia 1697 roku młody Thomas Aikenhead napisawszy pożegnalny list do swoich „przyjaciół”, z Biblią w ręku przeszedł z więzienia do szubienicy. Tam został powieszony za swoje bluźnierstwa. Oburzenie, jakie wywołała ta egzekucja sprawiło, że był ostatnią osobą straconą z powodu bluźnierstwa w Wielkiej Brytanii.

Opisujący ponad sto lat później jego proces Lord Thomas Babington Macaulay (1800-1859) znakomity prawnik, abolicjonista i gorliwy prezbiterianin, komentując postawę pastorów w procesie Thomasa Aikenheada napisał: „Duchowni, którzy byli mordercami nieszczęsnego chłopca, skupili się wokół niego przy szafocie, i obrażali Niebiosa modlitwami, które były bardziej bluźniercze, niż to, co ten kiedykolwiek powiedział.”

Historię tę chciałbym polecić tropicielom „obrażających” i „obrońcom uczuć”.

niedziela, 19 lutego 2006
Ta idiotyczna równość

Więc zupełnie przypadkiem, czytając innego zaplutego bloga reakcji, doczytałem się, że nasz MEN (ministerstwo nosiosące oświaty kaganiec) postanowiło zmienić nazwę kampanii Rady Europy z „All different – All equal” na... uwaga... „wszyscy różni – wszyscy solidarni”

Nie, nie wygłupiam się. Upier... GW postanowiła się dowiedzieć czegoś więcej (Mój komentarz jest wytłuszczony):

„Dlaczego "równość" wypadła? - O równości ciągle się mówi, więc po co powielać to samo? W dodatku kojarzy się z paradami równości - mówi wiceminister oświaty Jarosław Zieliński odpowiedzialny za kampanię ze strony polskiego rządu. - Uważam, że nasze hasło jest bogatsze, wnieśliśmy do kampanii nowe treści: solidarności w różności. Zresztą w poprzednim etapie kampanii w wielu krajach też były różne hasła. Np. w Czechach: "Szacunek dla każdego"

Tak, solidarność i szacunek dla każdego to jedno i to samo. No, oczywiście, chyba, że ktoś miał dziadka w Wehrmachcie, albo jeszcze gorzej w Bundzie, albo jest dziadem, który ma spieprzać.

"Dlaczego zamiast klasycznych praw człowieka Polska chce promować działania natury socjalnej? - Po co mamy ciągle mówić o tych pustych hasłach, które zostały wyświechtane? My je oczywiście popieramy, ale chcemy zabiegać o godne warunki życia dla tej młodzieży. Inaczej z praw człowieka będą korzystać tylko wybrani - tłumaczy minister Zieliński."

Ja zawsze uważałem, że w Polsce od 1573 roku najbardziej wyświechtane było prawo do wolności religii. Stąd nasz genialny parlament w 1668 zakazał apostazji z katolicyzmu, nieco wsześniej wygnawszy tych okropnych Arian, wołających o szacunek i tolerancję. Banda, ateistycznych idiotów.

Oczywiście, jak zawsze brużdżą katolwicy, z Tygodnika Powszechnego:
 
"- Każdy może sobie robić swoją kampanię i nazywać ją jak chce, ale mówienie, że kampania z "solidarnością" to samo co kampania z "równością", jest po prostu nieprawdą - mówi Halina Bortnowska. "

Pięść i Siła ma na to narodną odpowiedź:

"Minister Janusz Zieliński: - Trzeba patrzeć nie tylko na europejskie hasła, ale także dbać o to, co nasze, polskie. Rada Europy nam nie zabroniła zmieniać hasła i nie zabroni. Kampania jest finansowana głównie z pieniędzy budżetowych, a za nasze pieniądze możemy sami wybierać priorytety i hasła."

Przypomina mi się hasło: dobre bo polskie. Reklamowano w ten sposób oscypki, lepione w szałasach w górach, gdzie jak wiemy, górale słyną z zasad higieny osobistej.

Ale oczywiście mogło być gorzej – podobno zawsze może: mogli przecież zastąpić to hasło tekstem: „Wszyscy różni  - wszyscy Prawi i Sprawiedliwi”. Albo czymś w podobie.

Drugim newsem tygodnia jest historia materiału informacyjnego, o tym jak zadano pytanie, czy nasz Wizjoner, Prorok (ale nie-koszerny) Jarosław Kaczyński chodził na dziewczynki. Odpowiedź padła, że jesli chodzi o dziweczynki, to Kaczynski raczej nie. Ten wywiad został zdjęty, bo zlosliwie „insynuował”.

Ja też bym zdjął: insynuowanie, że Jarosław Kaczyński jest zainteresowany kobietami jest po prostu obrzydliwe!

Jego interesują tylko czworokąty, jebakę jednego!

Solidaryzujmy się z nim w bólu:

WSZYSCY RÓŻNI – WSZYSCY SOLIDARNI!!!

czwartek, 16 lutego 2006
Narodowa sila i polonizacja mediow

Nasi genialni brutalni koalicjanci wzieli się za “re-polonizację mediów”. Tak widaomo bowiem, nie od dziś, że media są kontrolowane przez wiadomo kogo, a w każdym razie nie – Polaków i stąd należy się za to wziąć.

Jarosław Kaczyński, ze znaną sobie intelektualną swadą proponuje dyskusję na temat: “Gdyby jednak kiedyś była szansa podyskutować w Europie, czy może być tak, że jedne narody mają w ręku mózgi innych narodów, chętnie bym o tym podyskutował.”

Ech, jedne narody wydają z siebie takie dna jak Kant, czy Spinoza, a my proszę; Giertych, Kaczyński, Ojciec Dyrketor. To się nazywa geny i trzeba je chronić za wszelką cenę.

I stąd moja propozycja: Panie Jarku, żadnych dyskusji, tylko prościutko: defilada redaktorów naczelnych z opuszczonymi spodniami. Pan jako znany heteroseksualista i pogromca gejów, nie będzie przez nikogo posądzony o jakieś tam świnstwa. I tą ręką, którą Pan chciał doprowadzić do porządku Janka Rokitę, sporawnie Pan oceni kto jest koszer, tfu, chciałem napisać kto jest z pokolenia JP2, a kto nie. W razie czego Brunanty Roman posłuży swoją ekspercką wiedzą.

I gdy już media będą “polskie” I będą reprezentowały “naszą narodową siłę”, to zacznie Pan dopeiro rozbijać cztero, pięcio, sześciokąty, i całe orgietki, które zawłaszczyły Polskę. I wtedy to IV Rzeczpospolita będzie taka fajna, że Arabia Saudyjska to będzie rzy nas nora rui, poróbstwa, sodomii i żydostwa.

Ja się na tę okoliczność nie mogę doczekać i już piję!

środa, 01 lutego 2006
Popieram Danię

Całe to oburzenie świata islamskiego na karykatury Mahometa zaczyna mnie wkurzać, choć

nigdy nie kochałem religii, która każe odrąbywać kończyny i kamieniować kobiety zakopane do pasa w ziemii, bo delikatne sumienia wyznawców proroka były podniecone kobiecymi piersiami w trakcie zabijania kobiety.

 

Anyway, solidaryzuję się z Danią i już! Te karykatury mogłaby opublikować Rzeczpospolita i GW.