Miłość nie wyklucza - żądamy ustawy o związkach partnerskich!
Kategorie: Wszystkie | Historia | Zwiedzanie | Złote PiSuary
RSS
piątek, 18 lutego 2005
Szukajcie prawdy, a ona was wyzwoli

Tak mnie niedziela i Popielec natknęły myślami o teczkach i całej aferze Wildsteina.

Tak sobie myśle, co z tego wynika dla chrześcijanina?               

Z jednej strony Pismo mówi: "Szukajcie prawdy, a prawda was wyzwoli" i to jeden z piękniejących jego fragmentów. Zatem, lista upubliczniona to ma być lista prawdy. Każdy może spojrzeć sobie w życie i każdej osobie mogą spojrzeć w życie - prawda obiektywna.

Ale czy ona nas wyzwoli?

Po pierwsze, nie wiem czy jest to prawda. Czy możemy zaufać ubekom, których życie i praca sprowadzały się do wypaczania jej, przekręcania i niszczenia ludzi? Historycy mówią, ze to źródło wiarygodnie historycznie, ale pomijając wątpliwości, czy tak jest, czy to na pewno źródło wiarygodnie moralnie? Skąd zwolennicy lustracji posiadają taka niezachwiana pewność, ze jest to prawda absolutna? Skąd wiedza, ze spisywano tak jak mówiono, nie ubarwiano, nie zmieniano?

Mam poważne wątpliwości co do sposobu. Obecnie każdy jest oskarżony/podejrzany, dopóki się nie uniewinni. Dopóki w oparciu o ubeckie teczki nie wyda się mu "zaświadczenia moralności", to jest się podejrzanym. Przecież to zupełna paranoja, ze świadectwo moralności jest wydawane w oparciu o ubeckie teczki!

Kolejny mój sprzeciw budzi brak miłosierdzia w całej debacie. Moi rówieśnicy, którzy niewiele co pamiętają z PRLu, występują jako wszystkowiedzący sędziowie, którzy wydają wyroki. Nie wiem i Dziękuje Bogu z to, jak się bym zachował w sytuacji, gdyby namawiano mnie do współpracy.

Łatwo jest 25-letniemu gówniarzowi teoretyzować i mówić, ze powiedziałoby się: " Nie i koniec", ale co było jeśli UB szantażowało? Co jeśli jak w przypadku Niezabitowskiej wykorzystało trudna sytuacje rodzinna?  Jak ocenić poziom współpracy, szkodliwość przekazywanych informacji? Co jeśli coś się przekazało mimochodem (znowu Niezabitowska)? Przecież agent buł agentowi nie równy.

W jednej ze starych angielskich modlitw modli się o to, żeby "sprawiedliwość była wymierzana przez sady z miłosierdziem". Ja tego miłosierdzia w tej aferze nie widzę: wszyscy są wrzuceni do jednego kosza, by nie powiedziec szamba.

I wreszcie moje największe zastrzeżenie. Pismo mówi: "Szukajcie prawdy, a prawda was wyzwoli". Ale to prawda, która ma budować, odbudowywać. Tylko wtedy jest ona prawda, inaczej to jej wypaczenie. A co lista Wildsteina odbudowuje? Co takiego wnosi do naszej debaty o człowieku, o grzechu, o pokucie i co najważniejsze i obecnie zapominane o przebaczeniu?

Jestem zdumiony i zniesmaczony poziomem dyskusji oraz tym, ze partie mówiące o chrześcijaństwie, mówią i piszą, to co mówią i piszą. Chyba w okresie postu, powinniśmy posypać głowy popiołem i kajać się razem.

Jak mówi Dobra Księga: "If we say we have no sin, we decieve ourselvesand the truth is not in us."

wtorek, 08 lutego 2005
Boże broń mnie przed przyjaciółmi

Prymas Glemp podobno poprał ujawnienie teczek przez Wildsteina. Taak. Biorąc po uwagę, że prymas znany jest z kontrowersyjności swoich wypowiedzi jest to niewątpliwie głos w dyskusji. A jeżeli weźmie się pod uwagę poziom I treść jego wypowiedzi (jak ta np. O współzależności zamożności I stosowaniu środków antykoncepcyjnych, czy nieśmiertelne już “kundelki”) to jest to niewąpliwie głos w dyskusji śmiertelny.

Jak to mówiła angdotyczna modlitwa: “Boże chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami sobie poradzę sam…”

piątek, 04 lutego 2005
Nie kradnij – także list z IPNu

Lista Wildsteina podobno pobiła pod względem popularności wyraz “seks”. Już oczyma wyobraźni widzę jak w ramach gry wstępnej sprawdza się, czy partner/partnerka nie figurują przypadkiem na owej liście. Dalsze "działania" będą uzależnione od preferencji samych zainteresowanych.

A tak poważnie. Pan Bronisław wyniósł coś, co nie było jego i na czego wyniesienia pozwolenia nie miał. Naczelni ideolodzy prawicy ogłosili, że to „odwaga”, „obywatleski nieposłuszeństwo”, bez mała akt profetyczny. Pani Prof. Staniszkis, która na początku na tejże liście fugurowała, była oburzona, ale potym jak oczyścił ją z zarzutów prof. Friszke na antenie telewizji, już jej przeszło i teraz stanęła w obronie Wildsteina. Inni, których dostęp do teczek IPN przypomina ich dostęp do telewizji nie podzielają jej entuzjazmu – ciekawe dlaczego?

Politycy jak zwykle prześcigają się w kretyniźmie: Prawi i Sprawiedliwi chwalą, PO która startuje w konkursie na licytatora głupich pomysłów dekady, tak samo. LPR, której kandydat na prezydenta RP podlizywał się generałowi Jaruzelskiemu i który nigdy nie bawił się w coś tak głupiego jak opozycja polityczna, grzmi teraz z pozycji dziewicy westalskiej. SLD milczy i zapewne w duszy rechocze z radości. Oprócz zazwyczaj niemej Unii Wolności, zachowanie Wildsteina po imieniu nazwali tylko nasi chłopi. Czy ludzie pogłupieli do reszty?

Ja też jestem za lustracją, ale przecież na listość najwyższą nie może być tak, że cel uświęca środki! A minister sprawiedliwości in spe chwali coś, co z prawem nie miało wiele wspólnego.

Red. Wildstein, twierdzi, że nie było to działanie polityczne. Może nie w zamierzeniach, ale w skutkach: zamiast bowiem debatować o tym, dlaczego znowu okłamał nas i prezydent i SLD na temat wcześniejszych wyborów, dyskutujemy o teczkach. A ja chiałbym się dowiedzieć dlaczego znowu nas okłamano i czy doprawdy dobro SLD musi triumfować nad dobrem państwa?

I jeszcze jedna uwaga: gdy komisja Orelenu zaczęła zbyt dużą uwagę przywiązywać do rosyjskiej obecności w Polsce, LPR wyciągnęła teczki. To doprawdy ciekawe, jak bardzo przypadkowo (?) jej interesy i tematy są zawsze zbieżne z tymi z Rosji. I nie tylko ja to widzę prawda?

No ale zamiast o rosyjskich wpływach w Polsce, zamiast o wiosennych wyborach i prezydencie notorycznym kłamcy mówimy o teczkach. Bo tak prawicowy dziennikarz jak p Wildstein nie pamiętał pamiętał o jednym z przykazań: „Nie kradnij.”