|
Blog > Komentarze do wpisu
W oparach sądowego absurdu
Sąd Okręgowy w Lublinie po raz drugi uchylił orzeczenie sądu I instancji i odesłał sprawę rodziców którzy mordowali dzieci i potem je beczkowali w Czerniejewie do ponownego ropatrzenia. Dotychczas bowiem sądy dwukrotnie twierdziły, że ojciec dzieci nie wiedział nic o tym, że jego żona jest w ciąży, rodzi, morduje, a potem umieszcza dzieci w beczce. Oto tok rozumowania polskich sądów: Andrzej K. współżyje z żoną Jolantą K. regularnie. Nie stosuje zabezpieczenia, bo jak stwierdził sąd za pierwszym razem, to obowiązek kobiety. Andrzej K. jest biednym żuczkiem i nie zauważa, że żona jest w ciąży, choć dalej z nią regularnie sypia. Nie zauważa także, że żona rodzi. Jak ustalił za drugim razem sędzia Jerzy Daniluk, Jolanta K. czekała aż wszyscy spali, następnie szła do łazienki, odkręcała wodę w wannie i rodziła. Tak - sama z siebie włączała swoja opcję "rodzę" i rodziła na tyle szybko i sprawnie, że jej biedny mąż niczego nie wiedział - jej opcja rodzenie była na tyle skuteczna, że zawsze rodziła i zabijała dziecko zanim ktoś się obudził. Następnie po porodzie (dziecko w wodzie się utopiło), wstawała, szła normalnie do kuchni, tam dziecko zawijała w torbę i chowała je do lodówki. Na drugi dzień była normalna, świeża i gotowa do pożycia, z Andrzejem K., który się biedny żuczek niczego nie domyślał. I tak pięć razy. Twierdzenie Jolanty K., że mąż o wszystkim wiedział, sąd uznał za pomówienia. Wredny babsztyl! Jak ustalił sędzia, rodzenie dzieci i ich topienie sprawiało jej przyjemność. Nie od dziś przecież wiemy, że kobiety krzyczą podczas porodu z rozkoszy. Ta zaś była super kwietysktą, bo nie krzyczała i biedny żuczek Andrzej K. nic nie wiedział. Jakoś też nie wyjaśniono, dlaczego Andrzej K. nigdy nie zastanawiał się, co jest w tej niebieskiej beczce. Oczywiście należy pogratulować Sądowi Okręgowemu odwagi i zdrowego rozsądku, którego ewidentnie brakowało dwa razy sędziom pierwszej instancji. Choć oczywiście powstaje pytanie, co oni robią w sądownictwie? Za najlepszy komentarz do tej sprawy (choć nieco ostry) uważam jeden z cytatów na forum niejakiego Ksaweera: "Facet, który mówi, że nie widzi, że baba którą dupczy jest n-ty raz w zaawansowanej ciąży. Baba, która nie złoży zeznań obciążających takiego typa - bycie dymaną i rodzenie kolejnych dzieci do beczki jakoby sprawiało jej przyjemność. Sędzia, który w to wszystko "wierzy" i wydaje adekwatny do tego wyrok. I wszyscy myślą że cała reszta też w to uwierzy. Przecież to się kupy nie trzyma. Baba chroni tego faceta, bo się boi co "ludzie" powiedzą - jakby nie wiedziała że już mleko się rozlało i już są na tacy i że to co było se ne wrati. Facet mówi, co mu wygodnie. Sędzia też jakby chroni tego faceta. Generalnie wszyscy chronią...faceta. Po takim wyroku baba pójdzie do pudła a on będzie dupcył następną (może odżałuje na sterylizację - oczywiście jej) i nic się nie zmieni." sobota, 18 kwietnia 2009, kdebem
Komentarze
Gość: Aneta, inet20908nb-3.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/04/18 22:27:54
Nieco ostry?
W jednym niewątpliwie jego autor się myli: czy takiemu facetowi przemknie przez myśl sterylizacja kogokolwiek, nawet np. chomika? PO CO????? Mam i pytanie: jak to się stało, że sprawa trafiała do wyższych instancji? Kto niejako reprezentował oskarżenie? I pytanie chyba bez odpowiedzi: kto ma interes w wybielaniu faceta? Nie sądzę, że doszło tu do korupcji. Głupota w akcji czy coś innego, czego kurde nie rozumiem?
Gość: GB, inet20907ni-1.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/04/19 21:07:17
Czegoś nie rozumiem. W jednym zdaniu piszesz że "twierdzenia Jolanty K. że mąż o wszystkim wiedział sąd oddalił jako pomówienia" by za jakiś moment bez żadnego wyjaśnienia przytoczyć komentarz w którym z kolei stoi coś o "babie, która nie chce złożyć zeznań obciążających faceta". Czyli jak w końcu jest?
Gość: Claire, 87-205-220-14.adsl.inetia.pl
2009/04/19 23:14:37
Tak zwana "opinia publiczna" i tak obciąży winą wyłącznie kobietę. Ona pójdzie siedzieć, a on znajdzie następną idiotkę, z którą będzie robił dokładnie to samo... Bab, dla których jakiekolwiek portki w szafie są jedynym celem życia, nigdy nie brakuje. Pamiętam argumentację czarnych z KRK, którzy twierdzili, że antykoncepcja jest szarganiem godności kobiety, bo rzekomo powoduje, że mąż "traktuje je jak przedmiot do użycia". Jeśli faktycznie tak jest, to facet nigdy się w ogóle nie zastanawia, czy kobieta się zabezpieczyła, bo przecież to wyłącznie jej problem. A tę sprawę akurat sądził mężczyzna. Widocznie jest tego samego pokroju.
2009/04/21 15:27:30
Sprawa potwornie grubymi nićmi szyta z uniewinnianiem tego faceta, choć nie zgadzam się też z tymi, którzy uważają, że był równie winny, co kobieta. No, ale ja jestem skrzywiony (zdaniem niektórych) i morderstwo mam za coś znacznie poważniejszego, niż pomocnictwo w morderstwie albo nakłanianie do tegoż.
Ad meritum: tym, co jest w jakiejś beczce, rzeczywiście można się nie interesować. Cała reszta jest mało prawdopodobna. Z drugiej strony: wszyscy potępiający dotychczasowe wyroki kpią z wyglądu tej sprawy w świetle rachunku prawdopodobieństwa, ale bądźmy szczerzy: nieprawdopodobne wydarzenia też się zdarzają, bardzo nieprawdopodobne również, a wątpliwości należy tłumaczyć na korzyść oskarżonego. Bez przesady naturalnie - inaczej nie można byłoby wsadzić na podstawie odcisków palca - ale jednak uważam, że aby skazać za poważne przestępstwo, szansa pomyłki nie powinna przekraczać jeden do miliarda. Nie wiem, czy ktoś UDOWODNIŁ, co facet NA PEWNO wiedział, ale jeśli nie, to praworządny sąd nie mógł orzec inaczej. Oczywiście lepiej byłoby to sprawdzić oddając sprawę pod jurysdykcję jakiegoś sądu z kraju, w którym prawo nie wywodzi się z żadnej konkretnej ideologii (ani katolickiej, ani socjalnej, ani antyfeministycznej, etc.), tylko jest po prostu zbiorem reguł w naturalny sposób poprawiającym życie wszystkim - tylko skąd taki kraj wziąć? Pozwolę sobie odnieść się do niektórych komentarzy. "Zdaje się, że Watykan ma sprawdzić, czy zakonnice dostatecznie mocno podkreślają, że gej jest be, wyznania niekatolickie są be, a księdzem może być wyłącznie posiadacz interesu." A co ma robić Watykan? Państwo i ja możemy się z tym stanowiskiem nie zgadzać. Ja na przykład się nie zgadzam, dlatego odmawiam bycia katolikiem. Ale jeśli jakaś instytucja bazuje na fundamentach, a jednym z nich jest potępienie dla homoseksualizmu, to nie tylko prawem, ale i obowiązkiem tejże instytucji jest ten homoseksualizm potępiać. Inaczej oszukuje swoich członków. Należy tylko całość rozwiązać tak, żeby nikt nie musiał być członkiem takiej instytucji. Należy również odebrać prawo indoktrynacji (w dowolną stronę - tzn. "Murzyni nie" i "rasiści nie" są równie złe) instytucjom, do których przynależność z natury rzeczy jest obowiązkowa, np. państwu. "Mam i pytanie: jak to się stało, że sprawa trafiała do wyższych instancji?" Mamy w Polsce wieloinstancyjny system, który powoduje, że każda strona, której pierwszy wyrok się nie podoba, może zaskarżyć go dalej. Ja bym wolał jednoinstancyjność - ale póki jej nie ma, nie ma się co dziwić. "A tę sprawę akurat sądził mężczyzna. Widocznie jest tego samego pokroju." Grubo napisane. Ale przynajmniej wyjaśnia, dlaczego sprawy, komu po rozwodzie przyznać dziecko, wygrywają z reguły matki - a w 90% sądzą w nich sędziny.
Gość: Aneta, inet20908ng-2.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/04/21 16:24:19
""Mam i pytanie: jak to się stało, że sprawa trafiała do wyższych instancji?"
Mamy w Polsce wieloinstancyjny system, który powoduje, że każda strona, której pierwszy wyrok się nie podoba, może zaskarżyć go dalej. Ja bym wolał jednoinstancyjność - ale póki jej nie ma, nie ma się co dziwić. " Tyle to ja też wiem - interesuje mnie, kto w pewnym sensie reprezentuje zabitych. Nie tylko w tym procesie. Innymi słowy - komu się chce to pchać dalej. Dopuszczenie cienia szansy, że ktoś nie wie, że własna żona z którą współżyje była 5 razy w donoszonej ciąży oraz że nie wie, że w jego własnej łazience ktoś 5 razy rodził JEST śmieszne. 2009/04/22 02:09:41
Piotrze, nie obraz sie, ale 100% pewnosci nie ma sie nigdy, chyba ze by ich ktos nagrwal na wideo. Szansa, ze facet reuglarnie wspolzyjacy z zona, ze nie zorienotwala sie ani razu ze jest w ciazy jest tak mala, ze blska nieprawdopodobienstwa. Stad sad moim zdaniem nie mial prawa tak postapic jak postapil. Ocena materialu dowodowego jest zupelnie kaprysna: wszytsko swiadczy na niekorzysc kobiety, a te same dowodu swiadcza na niewinnosc mezczyzny.
Tak sama maz nie mogl byc tylko podzegaczem do morderstwa - sory, ale nie ma fizycznej mozliwosci by wszystkie 5 urodzen sobie tak zaplanowala, ze nikt nie slyszal, potem sama wstawala etc. Wysztkie okolicznosci swiadcza o tym, ze nie tylko wiedzial i podzegal, ale prawdopodbnie pomagal przy morderstwie. Znowu - nie obraz sie, ale kwestia dzieci oddawanych matkom nie ma nic wspolnego z ta sprawa. Sedzia zachowal sie jak typowy prymitywny facet: kobieta powinna sie zabezpieczac, mezczyzna ma prawo przepraszam za okreslenie chedozyc i nie przejmowac sie konsekwencjami. To klasyczny przyklad intsturmentalnego potraktowania kobiety. Na koniec - odwolal sie adowkat oskarzonej i prokuratura - jak przypuszczam kierowana przez mezczyzne, co dobrze o niej swiadczy - ale co w niczym nie zmienia uznania sedziow w tej sprawie (za wyj. sadu okregowego, gdzie co ciekawe wyrok uchylila kobieta sedzia) za skrajnie niekompetentnych. 2009/04/23 09:12:23
Co do ukrywania ciąży - każdy, kto widział kobietę w zaawansowanej ciąży zdaje sobie sprawę, jak wiarygodna jest idea, że ktoś z taką mieszka cały czas i nie widzi zmian ciała. To nie jest pryszcz na półdupku, proszę państwa, to WIDAĆ.
Jeśli chodzi o tajemne porody w nocy... Cóż, poród trwa WIELE godzin, od pierwszych skurczów, przez odejście wód płodowych (bardzo mało dyskretne zjawisko!), po skurcze parte, pojawienie się dziecka i urodzenie łożyska. O ile zaś pamiętam, ci ludzie nie mieszkali w zamku o stu komnatach, żeby pani mogła się oddalić do zachodniego skrzydła i tam w ciszy i skupieniu pozostać na cały czas porodu, a po nim - schludnie posprzątać, umyć wanny, podłogi, pozbierać wszystkie szczątki i elegancko popakować. Kobieta rodziła przez ścianę, przez wiele godzin, i tego jej własny mąż nie widział? Nie widział/nie słyszał akcji porodowej przez ścianę? Współżyjąc regularnie nie odkrył zmian choćby w narządach rodnych kobiety? Zmian poporodowych, zakrwawień, obrzęków, krwotoków? Jeśli tak, to facet się natychmiast nadaje do specjalistycznego leczenia, jako głęboko upośledzony umysłowo, o bardzo ograniczonej zdolności postrzegania i rozumienia, półślepy i zgoła niedorozwinięty. Sądowy wyrok przyklepuje taką ocenę tego człowieka: jako kompletnego idioty, zupełnego głąba, ślepca i upośledzeńca doczepionego do permanentnie wzwiedzionego członka. Za to kobieta jako jedyna w tej rodzinie zdaniem sądu miała zdolność oszacowania rzeczywistości, rozumienia sytuacji i możność kontrolowania (funkcjonalnego, moralnego i praktycznego) działań swoich i małżonka. Bardzo feministyczny wynik oceny rzeczywistości, prawda? A odpuszczając sobie drwiny - taka kumulacja dopuszczania nieprawdopodobieństw na korzyść TYLKO jednej strony procesu jest skandalem i hańbą dla każdego sądu, bez względu na płeć sędziego. Sąd wykazał wielką stronniczość w ocenie materiału dowodowego, co już jest poważnym zarzutem metodologicznym. Co więcej, interpretując w ten sposób dowody, by uchronić mężczyznę przez oskarżeniem o współudział, jednocześnie wręcz wymusił interpretację dowodów taką, iż mężczyznę powinno się z automatu oskarżyć o skandaliczne zaniedbania rodziny, lekceważenie potrzeb oraz o gwałty małżeńskie. Albo rybki albo akwarium, proszę publiczności. Okazuje się, że sąd jednak uznał, że sam nie słyszy własnych argumentów, i puścił naszego Priapa luzem. Dlatego ten ponowny proces jest potrzebny. 2009/04/28 11:15:45
kdebem i naima_on_line
Uznaję słuszność większości Waszych wywodów. Moje uwagi tu, gdzie się nie zgadzam: "Tak sama maz nie mogl byc tylko podzegaczem do morderstwa - sory, ale nie ma fizycznej mozliwosci by wszystkie 5 urodzen sobie tak zaplanowala, ze nikt nie slyszal, potem sama wstawala etc. Wysztkie okolicznosci swiadcza o tym, ze nie tylko wiedzial i podzegal, ale prawdopodbnie pomagal przy morderstwie." Niezupełnie. Okoliczności, które podajesz, świadczą, że mąż prawdopodobnie wiedział o morderstwie oraz że ktoś prawdopodobnie pomagał w morderstwie. Dedukcja wskazuje na niego, ale sądy nie mogą przyjmować dedukcji i indukcji, bo one zawsze są obarczone marginesem błędu - na tyle dużym, że należy go moim zdaniem rozstrzygać na korzyść oskarżonego. "Znowu - nie obraz sie, ale kwestia dzieci oddawanych matkom nie ma nic wspolnego z ta sprawa. Sedzia zachowal sie jak typowy prymitywny facet: kobieta powinna sie zabezpieczac, mezczyzna ma prawo przepraszam za okreslenie chedozyc i nie przejmowac sie konsekwencjami. To klasyczny przyklad intsturmentalnego potraktowania kobiety." Nie przeczę, twierdzę tylko, że miało to tyle samo wspólnego z płcią mężczyzny, co oddawanie dzieci matkom ma wspólnego z płcią (na ogół) sędzin prowadzących takie sprawy. Zresztą, one często też zachowują się jak typowe prymitywne baby: kobieta wie, co dla dziecka najlepsze, a facet nigdy o tym nawet nie pomyśli. Jedni i drudzy zachowują się jak prymitywy uwikłane w (tym razem niesłuszne) stereotypy dotyczące płci. Wskazałem na to jako na rodzaj pewnego podobieństwa. Natomiast, istotnie: nie ma to z tą sprawą nic wspólnego. "A odpuszczając sobie drwiny - taka kumulacja dopuszczania nieprawdopodobieństw na korzyść TYLKO jednej strony procesu jest skandalem i hańbą dla każdego sądu, bez względu na płeć sędziego." To też jest prawda. Zwracam tylko uwagę, że gdy w domu mieszka mężczyzna i kobieta, i owa kobieta rodzi, to to, że mężczyzna o tym nie wie, jest TYLKO ogromnym nieprawdopodobieństwem, to zaś, że kobieta o tym nie wie, jest NIEMOŻLIWOŚCIĄ. Dlatego pierwsze można w myśl zasady "in dubio pro reo" nagiąć na korzyść oskarżonego (ja musiałbym zapoznać się z materiałami ze śledztwa, ale na podstawie tego, co wiem, wydaje mi się, że na miejscu sędziego w tej sprawie bym tak nie zrobił), natomiast drugiego nie da się nijak. Pozdrawiam serdecznie.
Gość: Aneta, inet20908nb-0.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/04/28 11:23:26
Pietshaq: Pięknie teoretyzujesz. Pozdrawiam
Gość: Claire, 77-253-164-55.adsl.inetia.pl
2009/07/27 13:07:05
Chyba sąd przy kolejnym rozpatrywaniu sprawy naprawił jednak błędy poprzednich instancji, bo właśnie w kolejnym procesie facet dostał 12 lat (za nakłanianie żony do zabójstw), kobieta dostała 25 lat za zabójstwa. Sąd nie dał wiary jego zeznaniom, że "nie wiedział" bo wiara w duchy i krasnoludki to widocznie nie jego specjalność. natomiast na pewno nie udało się udowodnić, że brał bezpośredni udział w tych zabójstwach. Przy czym nie wiem, jak potraktują tę kobietę współwięźniarki (może uwzględnią jej tłumaczenie, że bała się męża), ale facet chyba żywy z tego kryminału nie wyjdzie. Wyrok na przestępcach,którzy krzywdzą dzieci, kryminaliści wymierzają sami. Jedyna pociecha w tej sprawie, że już więcej dzieci na pewno nie narobi.
|
A propos - czy czytałeś o pretensjach Watykanu pod adresem amerykańskich zakonnic? Zdaje się, że Watykan ma sprawdzić, czy zakonnice dostatecznie mocno podkreślają, że gej jest be, wyznania niekatolickie są be, a księdzem może być wyłącznie posiadacz interesu. (Toż temat jak stworzony dla Ciebie... ;)) Po prostu ręce i nogi mi opadły, w ogóle doszłam do wniosku, że zwłaszcza obrażanie się przez KK na inne wyznania i ich "gorszość" to już jest naprawdę na poziomie piaskownicy.